października 31, 2017

Odlew bukietu w gipsie - udało się!



Pamiętacie moje narzekania jak to mi odcisk bukietu ślubnego nie wyszedł? Swoje żale wylewałam tutaj, polecam zajrzeć bo oprócz przemiłego odzewu, dostałam w komentarzach też kilka rad jak się za taki odlew zabrać :) (kicikicitata - dzięki!:)) Ogromną pomoc dostałam też od autorki bloga to co mnie cieszy po tym jak zachwyciłam się jej odlewem kilku gałązek :) Później już tylko szukałam dobrego gipsu po wszystkich sklepach budowlanych i gliny rzeźbiarskiej. Doskonałym gipsem okazał się gips modelarski z Leroy Merlin (Moddelgips), po wyschnięciu jest w porównaniu z innymi gipsami dużo jaśniejszy i bielszy, a co najważniejsze wszedł we wszystkie zakamarki odcisku i pięknie oddał każdą żyłkę na tych roślinach :) Gips rzeźbiarski kupiłam na allegro (bodajże 3kg), na początku jest trudny do ruszenia, ale jak już się go trochę rozgrzeje to bardzo ładnie przyjmuje wszystko co chce się w niego wcisnąć :P 
Zanim zaczęłam z roślinkami docelowymi (i znalazłam gips i glinę idealną), spróbowałam na mniejszą skalę z innym gipsem (kupionym wcześniej) i gliną niby rzeźbiarską, a jednak schnącą na powietrzu :/ Wyszło mi tak:


Czyli jak widać - w miarę nie najgorzej, ale jeszcze nie to. Glina nie przyjęła tych wszystkich detali, a odciski były mało wyraźne. Gips wyszedł szary. Plusem było to, że 'pierwsze koty za płoty' ;)

No dobrze, to teraz gwóźdź programu, czyli co właściwie odcisnęłam i jak to zrobiłam krok po kroku :) 

zdjęcia z pleneru - fot.Aleksandra Kolanowska

Jako, że zaraz po ślubie wyjeżdżaliśmy do Włoch, mój bukiet ślubny był już w bardzo kiepskim stanie po powrocie, więc szansę na odlew miałam tylko jedną. Niestety przed ślubem w ogóle nie miałam czasu, żeby chociaż trochę się w tej kwestii oczytać i dowiedzieć co i jak. No i efekt był jaki był - widzieliście w poście z gorzkimi żalami ;) Porażkę przełknęłam i zdecydowałam, że się dokształcę i spróbuję z bukietem z sesji plenerowej, którą chcieliśmy dopiero sobie jesienią zorganizować. W zeszły weekend w końcu udało nam się znaleźć dobrego fotografa (a tam dobrego, genialnego! - będzie osobny post, bo nie wytrzymam :P) i sama przygotowałam sobie bukiet po tym jak usłyszałam, że w kwiaciarni to tak ok.300zł ha ha haa Dodam tylko na marginesie, że mi wyszło 100zł - koszt kwiatów.  Wyszedł mi, jak to mama stwierdziła 'taki wielki wiecheć' ;) Stał pięknie w wazonie ponad tydzień i w końcu stwierdziłam, że dłużej już czekać nie dam rady - rozebrałam i wybrałam kilka 'przedstawicieli' tego bukietu :) Moje zaplecze techniczne znów pomogło i zbudowało mi ramkę z drewnianej listewki kupionej w Leroy.

  • najpierw porządnie rozwałkowałam i wygładziłam glinę dopasowując jej wielkość do wcześniej przygotowanej ramki.
  •  delikatnie ułożyłam gałązki na próbę i kiedy byłam zadowolona z efektu mocno docisnęłam grubsze łodyżki palcami, a potem całość przejechałam dokładnie wałkiem. Niestety wałek był za krótki i przyciskając go w jednym miejscu, robiłam jego brzegiem ślady na glinie.
  •  delikatnie zdjęłam gałązki z gliny podważając końcówki wykałaczką.
  •  Na tak przygotowany odcisk przyłożyłam drewnianą ramkę i obcięłam wystające kawałki gliny. Bardzo, bardzo dokładnie rozrobiłam gips modelarski i wylałam go do formy na dwa razy - wlałam pierwszą warstwę, szybko położyłam na nią bandaż elastyczny dla wzmocnienia całości i na to dolałam resztę. Powierzchnię wygładziłam... linijką, bo nic innego nie było pod ręką :P Ucierpiała trochę, przyznaję.
  •  ponieważ ramka trochę odstawała od gliny położyłam na niej gazety (oczywiście nie dotykając gipsu) i przydusiłam ją książkami :) Po 24h obróciłam całą ramę gliną na górę i delikatnie zdjęłam ją z odlewu, odchodziła bez problemu.

  • jedyny błąd jaki popełniłam (oprócz miejscami 'falującej' gliny) - nie pomyślałam, żeby wnętrze ramki, które miało stykać się z gipsem czymś wyłożyć, żeby później móc ten gips z ramki wyjąć. Jak na razie wyjąć nie mogę :P I teraz albo pójdę na upartego i ramkę rozmontuję dookoła odlewu, albo zostawię ten odlew po prostu w ramie. Skłaniam się ku rozwiązaniu nr.2 bo całkiem ładnie to razem wygląda. Jeśli chcielibyście jednak swój odlew z ramy wyjąć, to można jej wnętrze dobrze wysmarować wazeliną lub wykleić taką szeroką taśmą klejącą.
 I to wszystko :) Zastanawiam się teraz czy tego jakoś bardzo, bardzo delikatnie nie 'pokolorować', tylko muszę wymyślić czym i jak. Wypadało by też jakoś to wszystko zabezpieczyć, czytałam coś o wosku, ale jaki to konkretnie powinien być? Nie mam pojęcia :/
Póki co, jest tak:







Muszę przyznać, że bardzo mi się ta technika podoba :D Już mam w główce kilka pomysłów na odlewy i pewnie będę grzebać, aż mi się gips nie skończy :P 
Na koniec zwracam się jeszcze z uprzejmą prośbą - jeśli przypadkowo wiecie jakim woskiem można takie gipsowe odlewy zabezpieczyć bardzo proszę się informacją podzielić ;)))



Pozdrawiam!

36 komentarzy:

  1. Myślę, że najprościej wyłożyć streczem lub folią spożywczą, bo łatwo ją usunąć.
    Fajna kompozycja, chyba sama spróbuję, róża bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też dobry pomysł :) następnym razem wypróbuję. Dzięki za odwiedziny :))

      Usuń
  2. Wow... Świetnie to wyszło! :D
    Heh, dzisiaj to i ja zrobiłabym sobie sama bukiet ślubny... Ale 7 lat temu e byłam jeszcze tak przekonana do swoich umiejętności czy pomysłów, jak teraz ;) Zawierzałam "profesjonalistom", w tym - niestety - fotografowi, którego wzięliśmy w "pakiecie" ślubnym i to był błąd... Lepsze zdjęcia zrobiłby nam mój tata... :/
    Z niecierpliwością czekam więc na post zdjęciowy - może na 10. rocznicę ślubu zrobimy sobie z mężem sesję z prawdziwego zdarzenia? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, super pomysł taka sesja rocznicowa :D My żałujemy, że na tą panią fotograf trafiliśmy dopiero niedawno, wielka szkoda, że nie robiła nam zdjęć też na ślubie ;) chociaż na poprzednią jakoś bardzo też nie narzekamy.
      Odlew będzie fajną pamiątką :)

      Usuń
    2. Pomysł z sesją super :) może też sobie strzelimy na 10-lecie :) bo ze ślubu sesyjne słabe takie :(

      Usuń
  3. "Wiecheć" piękny, a jego odlew będzie cudowną pamiątką. Ja zostawiłabym ramkę tylko może dziabnęłabym jakąś przecierkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomyślę nad tą przecierką, może by pasowała :D

      Usuń
  4. Wspaniale sobie poradziłaś! Pięknie odcisnęły się rośliny, widać każdy szczegół:) Gips wygląda rzeczywiście dużo, dużo lepiej niż ten budowlany, stosowany przez nas.
    Uściski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze raz dzięki za wskazówki :D Pozdrawiam serdecznie:))

      Usuń
  5. Kasiu wyszło super i nie ruszałabym tej ramki! 😉 Pozdrawiam, imienniczka Twa, na dodatek z takim samym nazwiskiem! 😉 Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuję, dziękuję ;) myślę, że rzeczywiście ramka zostanie :) zastanawiam się tylko czy delikatnie zabarwić kwiaty czy nie ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  6. To jest piękne! Wow.. Dawno nie widziałam czegoś tak genialnego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, zarumieniłam się 😜 dzięki 😉

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. i bardzo mnie to cieszy! :) wyjdzie idealnie i będzie super ozdoba ;)

      Usuń
  8. Świetnie to wygląda! :P Fajnie widać żyłki kwiatów - mistrzostwo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastyczny efekt:) Nic tylko podziwiać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale czad! Ja bym dała jeszcze pędzel moim maluchom, by pokolorowały dzieło. To dopiero zajęcie na jesienne wieczory!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że zdecydowanie warto spróbować ;)

      Usuń
  11. Wyszło na prawdę fajnie! Nabrałam ochoty zeby się pogrzebać w gipsie również. Jednym słowem warto pojechać do Leroya...?:) Chyba na pierwszy ogień pójdą odciski łapek moich małych synków:) I trochę mnie zaskoczyłać ceną kwiatów - 100 zł za sam materiał to sporo - chyba bardziej docenię kwiaciarnie od dziś!:) I podziwiam, Twój bukiet był MEGA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w bukiecie miałam 5 wielkich róż (te czerwone), każda z nich kosztowała już 10zł, mniejszych miałam chyba z 6, każda po 7-8zł, trochę zieleniny do tego no i się nazbierało :P Na zdjęciach wydaje się chyba mniejszy, na żywo miałam problem, żeby chwycić go jedną ręką :P

      Usuń
  12. Dzieło super! Ale chyba się bardzo napracowałaś, bo ręce Ci jakoś tak zmężniały, jak przykładałaś tą ramkę, hehehe :-D. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;D na szczęście nie! mój asystent trzymał ramkę, ja zalewałam ją gipsem :) Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Wow coś cudownego <3 Cuda!

    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. wow! super! chyba też sobie coś takiego zmajstruje:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny pomysł i super efekt :) A pokolorować można (chyba) suchymi pastelami, tzn obskrobać je i tylko tym pyłkiem, tak, jak się przy modelinie stosuje :) Tak sobie myślę...
    A możesz napisać, jaki gips i glina??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gips z Leroy (dział farby), taki: https://www.castorama.pl/produkty/wykonczenie/malowanie/przygotowanie-gruntu/masy-szpachlowe/gips-modelowy-pufas-1-5-kg.html
      a glina to glina rzeźbiarska z allegro kupiona na kg (a nie te pakowane w pudełeczka po pół kg), więc konkretnej nazwy nie ma :)

      Usuń
    2. a co do tych pasteli, to też mi właśnie taki pomysł po głowie chodził, tylko najpierw muszę to wypróbować na czymś mniejszym, żeby czasami nie popsuć :P

      Usuń
  16. Bardzo mi się podoba pomysł utrwalenia w taki sposób bukietu (po)ślubnego. Dobrze, że się nie poddałaś, bo efekt jest super:)

    OdpowiedzUsuń
  17. PIĘKNE zostaw jak jest, w ogole super pomysł

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger