września 14, 2017

Lato w obiektywie 2017


codzienny spacer

No co tu dużo mówić, takiego lata jak te tegoroczne w życiu jeszcze nie miałam ;) Już od czerwca świrowałam z ostatnimi przygotowaniami do ślubu i nadal jeszcze szukałam jakichś fajnych pomysłów, dopinałam ostatnie dekoracje, upominki i siebie :P Zachwyciłam się naszymi zaproszeniami, które na żywo wyglądały dokładnie tak jak miałam nadzieję, zachwyciłam się suknią, która szczerze mówiąc jeszcze dwa dni przed ślubem spędzała mi sen z powiek... :P Zachwyciłam się Włochami, które miałam pierwszy raz okazję zobaczyć na własne oczy, jak mówi stare porzekadło - bezcenne ;) A gdzieś tam pomiędzy tym wszystkim było takie fajne, typowe lato z grillami, zwierzakami i rodziną :) Co tu dużo mówić - zapraszam na moje małe, subiektywne podsumowanie lata w obiektywie :)

kilka naszych zaproszeń - już zapieczętowane
bo czasami trzeba coś takiego wciągnąć :D
Pałac Wiejce - miejsce naszego przyjęcia

W tym roku wakacje rozpoczęłam ogniskiem ze wszystkimi pracownikami naszego gimnazjum, to był ostatni rok 'po staremu' i wymyśliliśmy, że przyda się taka pożegnalna posiadówka :) Mimo wszystko było wesoło, no i otoczenie robiło swoje - pięknie!



Później był weekendowy wyjazd do Kołobrzegu, wtedy akurat pogoda dopisywała i nawet się tak jakby trochę opaliłam :P

pierwszy raz z indyjską kuchnią - Bombaj w Szczecinie

Z moją suknią ślubną, którą szyła mi krawcowa (młoda, sympatyczna dziewczyna) przeżyłam perypetie godne prawdziwego dreszczowca - a to materiał nie ten odcień, a to koronka nie pasowała do reszty wybranych tkanin, a to nagle tej koronki już wybranej za mało w hurtowni... I do tego jeszcze kształt sukni szedł w jakimś zupełnie nie zamierzonym przeze mnie kierunku. Dosłownie tydzień przed ślubem zdecydowałam się na ogromną zmianę, którą krawcowa robiła na łeb na szyję... Ale no! Udało się :)) I podobno nawet wszystkim się mój sukienkowy 'wymysł' podobał ;) Chciałabym napisać o niej więcej kiedy tylko dostanę zdjęcia od fotografa, żeby móc się moją traumą podzielić :P

ślubna koronka
 
 

Ślub i przyjęcie po nim były dokładnie takie jak chcieliśmy - miło, przyjemnie, w pięknym miejscu, w gronie najbliższych. No i wszystko się udało pomijając tort, który rozpadł się na godzinę przed ślubem... :P O tym również innym razem :)


Zaraz po tym były Włochy :)) Więcej zdjęć z wyjazdu znajdziecie tutaj.






A później już nagle końcówka lata... I powrót do pracy i zupełnie innej rzeczywistości w dogorywającym gimnazjum - miejscu gdzie pracowałam 8 lat, od samego początku mojej pedagogicznej kariery. Dobra zmiana narobiła nam wszystkim niezły bajzel, historie jakie słyszę od koleżanek w pracy o tym co się w innych szkołach dzieje woła o pomstę do nieba (i zdecydowaną zmianę pewnej szczerzącej się ministrowej...). Mimo wszystko póki co wszyscy cieszymy się, że w przeciwieństwie do wielu innych nadal mamy pracę. I tym optymistycznym akcentem kończę na dzisiaj co by nikogo w jesienną chandrę nie wpędzać ;)





 



Pozdrawiam :)




11 komentarzy:

  1. Życzę powodzenia na nowej drodze życia, wspaniały ślub mieliście. A co z tym edukacyjnym armagedonem to tylko do kabaretu nadaje się. Wspaniale ogólnie spędzone wakacje mieliście. Powodzonka też z dzieciorami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już mi się wszystko podoba :) I dawaj, dawaj szybciutko relację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama się nie mogę tych zdjęć doczekać :D podobno pod koniec września będą :)

      Usuń
  3. No właśnie czekałam na jakąś relację ze ślubu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. bardzo, bardzo dziękuję :)) miód na moje serce! ;)

      Usuń
  5. Łooo dużo się u Ciebie działo!
    Piękną suknię miałaś <3

    Pozdrawiam, Tak Po Prostu BLOG :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia, aż się zatęskniło za latem :) I wszystkiego najpiękniejszego na nowej wspólnej drodze :)

    OdpowiedzUsuń

Wypowiadając się na blogu zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger