maja 18, 2017

Metamorfoza podnóżków, czyli tapicerowanie dla żółtodziobów



Coraz poważniej zaczynam myśleć, że powinnam zostać odcięta od internetu albo co najmniej facebooka ;) Znowu sobie ostatnio niewinnie przeglądałam co tam nowego kiedy to pojawiło mi się ogłoszenie z nowościami w pobliskiej klunkierni. Od razu w oko wpadły mi (wiem, to nie jest do końca normalne) dwa stare, ohydniaste stołki/podnóżki ;) Bardzo spodobał mi się patent, który w sobie ukrywają - podnosisz siedzisko, a tam wysuwają się schodki :D Od razu pomyślałam sobie, że to niesamowicie przydatne do takiego pokoju z biblioteczką, żeby sobie tu i ówdzie dosięgnąć :)) No to w niedzielę rano zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy zobaczyć te cudeńka :P Moje Amore się nie zachwycił, ja oczywiście wręcz przeciwnie - mówię 'bierzemy' i tak oto zostałam właścicielką brzydkich stołków w cenie 40zł za komplet :))



Wiedziałam, że będę je tapicerować i zmieniać nóżki - jeden podnóżek pojechał z nami do domu rodzinnego mojego A, gdzie będzie będzie tapicerowany przez fachowca (przyszły teść;), natomiast drugi postanowiłam przerobić samodzielnie - no szkoda by było nie wykorzystać takiej okazji na stworzenie fajnej instrukcji :P

Do tapicerowania wykorzystałam:


Kolorystycznie inspirowałam się zdjęciami poniżej - skądś mi wpadł do głowy kolor głębokiego błękitu i takich przykładów szukałam :) Całość materiałów na dwa podnóżki wyniosła ok.80zł + nóżki (przedział cenowy takich nóżek jest bardzo szeroki).
 

Pierwszym etapem było rozmontowanie mebelka i docięcie gąbki do wymiaru siedziska. Gąbkę przykleiłam klejem Butapren.


Następnie złapałam za taker i zaczęłam obijać całość owatą tapicerską (2cm to dosyć gruba warstwa, cieńsza też byłaby ok) mocno ją naciągając.



Wyszło tak:
(te dziury w płycie to nawiercone otwory na ewentualne guziki do pikowania siedziska - ostatecznie zrezygnowałam z pikowania, podobał mi się gładki efekt:)



Następnym krokiem było obicie tkaniną - bardzo pilnowałam, żeby nigdzie nie było za luźno, dokładnie naciągałam materiał i wyszło na styk, troszkę za mało zamówiłam :P 
Z rogami poradziłam sobie bez szycia:
  • złap róg tkaniny i przymocuj jako pierwszy,
  • po bokach przyszytego rogu zostaną takie trójkąty materiału, zawiń do środka najpierw jeden - przymocuj, później drugi. 
  • powinno wyjść jak na zdjęciu :)


Wymyśliłam sobie, że mój podnóżek będzie dookoła ozdobiony pinezkami tapicerskimi. Na allegro znalazłam świetny patent - łańcuszek samych łebków gdzie co kilka centymetrów wbijamy prawdziwą pinezkę. Sprawdziło się super, nie wyobrażam sobie wbijania samodzielnie tylu pinezek :P


Później już tylko przymocowaliśmy nogi do podstawy stołków i gotowe :)) Oto efekt końcowy:





Zastanawiałam się co zrobić z nóżkami - malować, nie malować? A jeśli tak to na jaki? (wenge, ciemny brąz, przecierany brąz, biały???). W końcu stwierdziłam, że bardzo fajnie wyglądają po prostu nóżki w naturalnym kolorze. Pokryję je tylko matowym lakierem, żeby nic się z nimi nie działo i tyle :))


Powiem Wam, że przed zabraniem się za renowację tych podnóżków nawet ich nikomu nie pokazywaliśmy bo znowu byłyby komentarze i marudzenie, że po co kupujemy stare graty - kiedy pokazałam już efekt końcowy reakcje były zupełnie inne, a jak już dałam do porównania zdjęcie ''przed'' to w ogóle zachwyt ;) Coś mi się wydaje, że to będzie najlepszy sposób na przyszłość - kupić, schować, ogarnąć i dopiero pokazać :P (a mam na oku piękną komodę...)
Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba :))


Pozdrawiam:)




13 komentarzy:

  1. Piękny podnóżek! Lubię takie DIY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest jakoś specjalnie trudne, więc mam nadzieję, że przy okazji kiedyś wypróbujesz ;)

      Usuń
  2. WOW! Ale wyszedł pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A nie myślałaś żeby użyć pikowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw miałam taki plan, nawet dziurki są nawiercone, ale jak już obiłam go na gładko to stwierdziłam, że bardzo mi się w tej wersji podoba i tak zostawiłam :) Ale drugi podnóżek jest pikowany, więc jak już go przywiozę to zrobię zdjęcie porównujące :)

      Usuń
  4. zawsze jak Szelągowska w TV tapicerowała to myślałam, że tylko tylko na potrzeby programu jest pokazane jako banalne, a tu widzę, że faktycznie się da i to wygląda zjawiskowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz :P Ze mnie się śmiali, że się chyba za dużo Szelągowskiej naoglądałam ;) Ale co prawda to prawda - kilka razy widziałam jak to robi i czego używa, zrobiłam podobnie i rzeczywiście wyszło :))

      Usuń
  5. A czy po zmianie tapicerki stołeczek nadal się otwiera i ma dodatkowy schodek? Bo to był super patent! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie :) właśnie po to kupiłam te dwa bidulki, tapicerowana była tylko ta zewnętrzna obudowa - cała reszta pozostaje bez zmian :)

      Usuń
  6. Muszę przyznać że wyszło pięknie.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger