kwietnia 10, 2017

Ostatni miesiąc i Wielkanoc w tle



Kolejny miesiąc za nami - udało się ogarnąć wszystkie formalności (no większość) związane ze ślubem, staw napełnił się wodą (która już zaczyna opadać:P), a projekt dworku i cała jego papierologia powoli dobiega końca (chociaż mamy kryzys - w mojej głowie właściwie, bo znowu mi się koncepcja zmieniła... ale o tym innym razem).
W międzyczasie zbliża się Wielkanoc i w pracy jak co roku mieliśmy kiermasz - na którym tym razem niczego, ale to absolutnie niczego nie kupiłam o! I taaaaka jestem z siebie dumna :P Chociaż jakby spojrzeć prawdzie w oczy, to nic nie kupiłam bo po prostu już miejsca w domu nie mam;) 
Zapraszam na kilka zdjęć z ostatnich kilkudziesięciu dni :))




 Zacznijmy od stawu bo to jednak hicior ostatniego miesiąca ;) Wszyscy, którzy widzieli mówią, że ładny, nie wiem, może kłamią (żebyśmy nie załamali się przez ten 'majątek', który musieliśmy wydać:P), ale jednak całość wygląda coraz lepiej :P Na powyższym zdjęciu skradam się do stawu, żeby zrobić zdjęcie zza krzaczorów. Efekt:




Mamy własne 'lazurowe wybrzeże' :D Woda jest niesamowicie czysta, niestety latem będzie jej pewnie o połowę mniej (teraz w najgłębszym miejscu jest 1,8m), więc przy najniższym stanie wody wypompujemy resztę, zrobimy faszynę i pogłębimy staw, dopiero wtedy zajmiemy się roślinnością na brzegach:)



na tych zdjęciach gałązka jest cała zanurzona w wodzie, moja ręka do połowy :)

Za każdym razem widzimy nowe ślady zwierząt :) Były sarny, jelenie i chyba wilki (mój A. miał bliskie spotkanie z wilkami kawałek od naszej działki - przebiegły mu zaraz przed maską:)


A poza tym? Frodo na spacerze - zrobił się tak kudłaty, że wygląda przekomicznie ;)


tak zwany syndrom Pięknej i Bestii :P

Babcia miała 70 urodziny, które zostały podstępnie zorganizowane u moich rodziców, rano następnego dnia trzeba było te wszystkie kwiaty zawieść do jubilatki :)

nasz prezent-gigant


w tle siedzę ja i maltretuję naszego kota-znajdę, o którym pisałam tutaj

ma się dobrze :)


takie cuda w... centrum handlowym
 
jeszcze nie wybrane, ale to faworyt:)

Na koniec kiermasz wielkanocny - zobaczcie jakie cuda sprzedawali, prawda, że byłam dzielna?:P


















Pozdrawiam :))



9 komentarzy:

  1. Oj, dzieje się, dzieje:))) Metalowy zając i jajko byłoby moje, gdybym zawitała do Was na kiermasz! Ale dlaczego sama nie kupiłaś??? - taki zając... przed wejściem nowego domku... w świąteczny czas... wokół bratki, tulipanki... i to jajo z pisankami... Cudo:)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam już innego metalowego zająca z zeszłego roku :P jeszcze trochę i będę musiała sobie tarasować drogę do drzwi ;D

      Usuń
  2. Eh ten staw, cudo i tego dworku nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tym bardziej ;) chciałoby się już zacząć :)

      Usuń
  3. O gdzie spotkałaś mojego kota? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Staw pięknieje. Uwielbiam takie kiermasze, zając z ostatniego zdjęcia mega. Naprawdę należą Ci się brawa, że udało mi się oprzeć tym pokusom :P Bardzo jestem ciekawa cóż za zmiany w projekcie planujesz. Aż strach pomyśleć co będzie na etapie budowy :P wówczas dopiero mnoży się pomysłów i wątpliwości. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Nastrojowo i kolorowo u Ciebie Kasiu, staw - marzenie, a kot cudny. Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super opowiedziane :) Staw przepiękne :) A i maltretowany nie wyglądał na nieszczęśliwego.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger