listopada 02, 2016

Pieskie życie



Kocham psy, serio. Od małego latałam za wszystkim co miało cztery łapy (bo koty też lubię;), a jak nie ja za nimi, to one za mną - często słyszałam, że zwierzęta do mnie lgną. Na swoje szczęście wychowywałam się na wsi gdzie, jak wiadomo, psów jest mnóstwo, więc miałam wiele obiektów do głaskania. Na nieszczęście, zazwyczaj były to psy żyjące w złych warunkach, najczęściej na łańcuchach (ale o tym za chwilę). No i chyba nic w tym dziwnego, że zawsze bardzo chciałam mieć własnego psa. Póki co, mieszkając z rodzicami, którzy dopiero jakieś 10 lat temu przekonali się, że pies lepiej pilnuje jak biega luzem, mam pod swoją opieką te dwa najukochańsze stwory (z których starsza ma już 10lat, młodszy 7). Niestety do domu nie są do końca wpuszczane(wchodzą tylko do jednego pomieszczenia, w którym też wylegują się i śpią w nocy), ale to już duży postęp. Natomiast od kiedy budowa własnego domu stała się realna, z lubym moim często rozmawiamy o tym jakie psy chcielibyśmy mieć :D (w zasadzie pies jest pierwszy na liście 'do załatwienia' zaraz po przeprowadzce;) Jak ja się cieszę, że on kocha psy w równie idiotycznym stopniu co ja :P



 Jakaż była moja uciecha kiedy Fejsbuczek znowu zrobił mi wielką przysługę i tydzień temu wyświetlił reklamę zbliżającej się światowej wystawy psów rasowych w Poznaniu :D Więc co w tej sytuacji robi Katarzyna? Oznajmia swojej drugiej połówce, że w sobotę jadą na wystawy psów, na co ten z ogromnym entuzjazmem przystał :)
W dniu wystawy już na ulicy widziałam wielu ludzi z najróżniejszymi psami :) Spotkaliśmy np. rasowego Briarda (weterynarz twierdzi, że nasz Frodo to taki Briard bez papierów:P)


Już dawno ustaliliśmy, że nasze psy będą duże, zdecydowanie! :) Mnie marzył się dog niemiecki, jemu owczarek, też niemiecki :P Ale w miarę postępu naszych małych dyskusji i zdobywania wiedzy z codziennego życia z tymi rasami z różnych artykułów (ja akurat mam też w rodzinie ciotkę, która od zawsze trzymała dogi, stąd też moja fascynacja nimi:), zaczęliśmy myśleć też o innych.


Obecnie na górze naszej listy są Berneńskie psy pasterskie (to te czarno-białe poniżej) i Leonbergery (to te rude na kolejnych dwóch zdj) :)



Ponieważ dom będziemy budować pod lasem, chcemy mieć psy, które już samą swoją posturą wzbudzą zawahanie ewentualnego złodziejaszka, a jednocześnie będą łatwe w ułożeniu i łagodne :) Obie te rasy spełniają te wymogi, a do tego są po prostu piękne... tylko czesania od groma by było, więc to nadal kwestia do przemyślenia ;) Chociaż z drugiej strony w tym już akurat mam doświadczenie :P
Ciekawa jestem jaka jest Wasza wymarzona rasa i dlaczego? :) Może podrzucicie nam jeszcze jakieś inne do rozważenia?




Poza samymi psami byłam zachwycona też podejściem ich właścicieli do nich. Widać było prawdziwą pasję i radochę, że mogą tam razem być i 'popracować' - gdzieś ktoś ćwiczył ze swoim seterem pozycje wystawowe i z radością przytulał jak się udawało, gdzieś obok dwóch innych właścicieli biegało z bulterierami ćwicząc chód, po czym psom zachciało się ze sobą bawić, a właściciele patrzyli z uśmiechem :) Miałam wrażenie, że jest tam bardzo wielu bardzo fajnych ludzi, z pasją!



Chociaż z drugiej strony, już kiedyś widziałam w Uwadze materiał o kobiecie - renomowanym hodowcy Whippetów, u której w domu nagrano warunki w jakich trzyma psy - metalowe klatki  gdzieś w piwnicy bez okien, a na wystawie opowiadała reporterowi jakie to wspaniałe psy i jak bardzo je kocha... Oczywiście wyraz twarzy trochę jej się zmienił jak puścili jej na tablecie te nagranie. Z tego co pamiętam mieli zabrać jej te psy i hodowlę zamknąć, ale czy rzeczywiście tak się stało nie wiem.
Dlatego też my będziemy bardzo uważać skąd weźmiemy swoje - nie będę wspierać pseudo-hodowli gdzie psy służą tylko jako maszynki do rodzenia :/


I jeszcze a propos pseudo, nie tak dawno czytałam gdzieś na facebooku o facecie, który założył stronę rasoweszczeniaczki (zajrzyjcie tam!), wystawił na olx ogłoszenia, że sprzeda szczeniaki kilku najbardziej popularnych ras, dodał ładne zdjęcia i oczywiście podał bardzo niską cenę. Wszystkim chętnym podawał link do strony, żeby ''obejrzeli sobie rodziców i wybrali szczeniaczki'... i wiecie, że znaleźli się tacy, którzy mimo to wskazywali, że chcą tego a tego psa z któregoś tam zdjęcia! Czytając takie opowieści jestem po prostu przerażona ludzką głupotą i znieczulicą :/  Mam nadzieję, że jeśli ktoś z Was myślał o kupnie psa 'w typie rasy' za małe pieniądze, zastanowi się teraz dwa razy.





Skoro weszłam już w trudniejsze 'psie tematy', muszę jeszcze trochę napisać o tej nieszczęsnej polskiej wsi... Tak, tak, niestety nieszczęsnej bo pełnej jakichś durnych uprzedzeń, złych tradycji i zachowań w stosunku do zwierząt.



 Mam wrażenie, że obecnie na wsiach są dwa główne 'trendy' jeśli chodzi o zwierzęta - 1.rasowe piękności trzymane w kojcach bardziej jako ozdoba i pokazanie, że właściciela stać niż jako przyjaciel człowieka; 2. mieszańce na łańcuchach, mniej lub bardziej wymęczone życiem.
O tej pierwszej sytuacji pisałam już wcześniej tutaj po tym jak moi sąsiedzi sprawili sobie labradora, więc nie będę się powtarzać tylko odsyłam do tamtego posta ;)



Natomiast co do drugiej opcji... widziałam i widuję ją codziennie - opcja 'pies mi nie będzie latał luzem' jest na naszych wsiach niestety normą :/ Powód jest najczęściej jeden - przecież psa się trzyma na łańcuchu (albo w kojcu), wielu się w głowie nie mieści, że pies może biegać wolno po posesji, i że o zgrozo! można go nawet pogłaskać od czasu do czasu! Przykłady z najbliższej rodziny? Proszę bardzo, u mojej babci dopiero od kilku lat pies jest 'wolny', wszystkie wcześniejsze wisiały na łańcuchu i czasami były spuszczane. Nagle okazało się, że pies lepiej pilnuje kiedy ma 'wolną rękę', babcia często się śmieje, że nikt jej na podwórze nie wejdzie kiedy ten mały szczeka przy płocie :) Kiedy pytam dlaczego wcześniej tak nie robili konkretnej odpowiedzi brak. I nagle okazało się też, że pies jest mądry! Że lubi się bawić, że sam potrafi wykombinować wiele zaskakujących rzeczy. Tego na łańcuchu by nie zaprezentował.


Staram się interweniować. Kiedy widzę, że coś jest nie tak, powiadamiam kogo trzeba z prostej przyczyny - chyba by mnie wyrzuty sumienia zżarły gdybym tego nie zrobiła. Do tej pory pamiętam psa sąsiadów mojego wuja, kiedy chodziłam do podstawówki mieli takiego jakby białego owczarka z krótką sierścią. Był wielki i przerażająco chudy, widać było każdą kość, a głowa była nienaturalnie duża w stosunku do ciała, był aż tak chudy. I oczywiście na łańcuchu, krótkim, przy rozpadającej się budzie. Wtedy nic nie mogłam z tym zrobić, ale wyrzuty sumienia mam nadal. Dlatego jeśli widzicie coś co Was nawet trochę zaniepokoi, napiszcie chociaż maila do lokalnego towarzystwa opieki nad zwierzętami czy innej fundacji... żebym nie musiała co drugi dzień czytać o psach, które ktoś znalazł prawie zagłodzone w jakiejś komórce czy lesie :/


W ostatni weekend miałam też okazję posłuchać sobie o tym jak to się kiedyś na wsi załatwiało sprawę 'niewygodnego' psa - bo szczekał za mało albo za dużo albo jeszcze z innego durnego powodu. Zabić żyjące, czujące, inteligentne stworzenie... nie mieści mi się w głowie. Później przyszła mi na myśl dobra puenta do tych wszystkich opowieści - naukowcy już od lat wiedzą (i to nie z wróżenia z fusów, a dzięki wielu badaniom i eksperymentom), że przeciętny pies jest emocjonalnie i intelektualnie na poziomie dwu-trzy letniego dziecka, tyle, że nie mówi po naszemu. Więc kiedy pies jest bity, straszony albo (jak w jednej z tych historii) uderzony czymś ciężkim w głowę, czuje dokładnie to samo i boi się dokładnie tak samo jak w tej sytuacji bałoby się dwuletnie dziecko. Do zapamiętania.



Wiem, że na tego bloga wchodzą fajni ludzie, często z własnymi ukochanymi zwierzakami w domu, więc raczej gadam sobie jak ten ksiądz co to na mszy marudzi, że ludzie do kościoła nie chodzą - pewnie nie trafię do grupy docelowej ;) Po prostu strasznie mnie ten temat wkurza, a gdzie mam się wygadać jak nie tutaj? ;P Więc wybaczcie i napiszcie mi co myślicie, podzielcie się swoim zdaniem na temat pieskiego życia :) I popodziwiajcie na do widzenia jeszcze kilka psich piękności ;)












Pozdrawiam,


10 komentarzy:

  1. Niestety wychodzi na to, że tak sprawy załatwia się nie tylko na wsi... :-( Zresztą to i tak jest coś co wynosi się z domu. Byłam ostatnio świadkiem zdarzenia, gdzie ojciec wrzeszczał na córkę, sprzątającą po ich psie, który załatwił się podczas spaceru, że ma gówna nie tykać, bo to nie ich trawnik, to nie trzeba... działo się to w mieście... Tak więc tam też nie brakuje takich buraków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, ręce opadają :/ mogłoby się wydawać, że w mieście trochę lepiej to wygląda... Z tym wynoszeniem z domu - dużo w tym racji chociaż nie zawsze się to sprawdza, u mnie w rodzinie nikt się specjalnie nad psami nie rozczulał do momentu aż nie byłam dostatecznie wyrośnięta, żeby ich tego nauczyć (często dość siłowo:P)

      Usuń
  2. Także byłam, przyznam, że pierwszy raz i to naprawdę fantastyczne przeżycie spotkać tyle raz na żywo, a nie tylko w google. :) Ja mam kilka.. czy kilkanaście.. albo i kilkadziesiąt ulubionych ras. Także jestem wielką psiarą. No i też właśnie z przyszłym mężem myślimy nad rasami po wyprowadzce. Jeden postanowiony jest Owczarek Staroniemiecki, drugiego nadal "szukamy". :) Osobiście mam Owczarka w typie szkocki collie, bardzo fascynują mnie też szetlandy czy australijskie jak i border collie. Ale to garstka ras, które uważam za ulubione. Długo by się rozpisywać. :D Najgorsze, że będzie trzeba wybrać jedno z nich, ale może warunki pozwolą na 3 i więcej, kto wie co życie pokaże. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, czyli widzę, że same rasy użytkowe i bardzo pracowite :) My właśnie z takich ras typowo pracujących i żywiołowych zrezygnowaliśmy bo nigdy nie wiadomo jak to będzie z czasem na dłuuuugie spacery, a te o których myślimy to spokojne leniuchy :) Planujemy w sumie trzy - dwa duże rasowce i jeden mały ze schroniska co to będzie trzymał łapę na pulsie :P

      Usuń
    2. Mi głównie zależało na psie stróżującym no i trafiłam na Owczarka Staroniemieckiego, który jest nie tylko doskonałym stróżem. Trochę wątpię, że któreś z powyższych ras zagości u mnie, bo facet chce małego psa, a stąd jako tako zalicza się tylko szetland, który w sumie nie jest aż tak mały. Podobają mu się szpice miniaturowe, ale z kolei mnie odstrasza ich uciążliwe szczekanie. Zawsze lubiłam duże psy, choć uważam, że te małe też są urocze. :) Ale jak pisałam wcześniej, czas pokaże. :D

      Usuń
    3. My też chcemy stróża ;) I koniecznie dużego :P kiedyś już małego psa miałam i choć są pocieszne to zdecydowanie wolę większe, do których można się przytulić ;)) Szpice rzeczywiście są hałaśliwe, za to szetlandy śliczne:) Powodzenia życzę! :)

      Usuń
  3. Moja droga jak ja się cieszę, że trafiłam dziś do Ciebie. Kocham psy (i nie tylko psy) miłością absolutną. Zawsze gdy widzę psa w niedoli staram się mu pomóc, ale najczęściej słyszę to nie pani sprawa. Ale jak nie reagować gdy widzi się dużego psa w kojcu tak małym, że z ledwością się w nim mieści, albo gdy pies jest na łańcuchu w pełnym słońcu, bez odrobiny cienia i bez miski z wodą... Na swoim blogu też poruszyłam problem przedmiotowego traktowania psów (zapraszam, może Cię zainteresuje. To jeden z moich lipcowych postów) Ale i tak uważam, że jest już lepiej, dużo lepiej. Świadomość ludzi wzrasta. Może doczekamy takiej sytuacji jak na zachodzie, że nie będzie w ogóle psów na łańcuchu "przy budzie"?
    Twoje zdjęcia z wystawy piękne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, wiele takich sytuacji widuję :/ Sama jakiś czas temu zgłaszałam do TOZ faceta, który swojego dużego psa zamknął na stałe w starej szopie bo opierał się na płocie i go niszczył. Na bloga chętnie zajrzę i poczytam :)
      Myślę, że jeszcze dłuuuga droga przed nami, żeby ostatecznie ''zerwać łańcuchy'', ale może rzeczywiście kiedyś się uda :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Halo...o jak fajnie, że napisałaś o psach :-). Sama jestem ich miłośniczką i od czerwca wystawiam moją sunię i mamy już pierwsze sukcesy :-), pierwszy raz na wystawie byłam przerażona, ale z każdą jest coraz lepiej. Podoba mi się to, że w jednym miejscu jest tak dużo psów i ludzi i każdy jest dla siebie życzliwy :). Dzięki za fotorelacje z wystawy, akurat to poznania mamy za daleko ale za tydzień jedziemy do Kielc. A jeśli chodzi o pieskie życie, to chyba ludzie coraz bardziej szanują psy. Ja zawsze zwracam uwagę na tych co biją, ale głównie spotykam się z atakiem na mnie, że to nie mój biznes :-(... Także miejmy nadzieję, że będzie coraz lepiej :-). Pozdrawiam
    Ps. U mnie dziś na blogu jak zrobić zabawkę dla psa z koszulki ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :) sama patrząc na tych wszystkich uczestników zastanawiałam się czy też kiedyś chciałabym z moim jeździć na wystawy. Zobaczymy ;) Od razu lecę z rewizytą :) Moje psy zawsze chętnie męczyły wszelkie szmatki :P

      Usuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger