sierpnia 05, 2016

Gdzie? :)



Dzień dobry :) choć deszczowy, że ho hoo... Już coś o takiej pogodzie pisałam ostatnio pokazując białą mychę i zdanie swoje podtrzymuję - znowu mnie paluchy zaświerzbiły i coś tam dłubię z modeliny pół dnia :) Dzieła me właśnie się 'pieką', a ja robię sobie przerwę, żeby napisać gdzie to nas w weekend poniosło :) Kto śledzi Jelonkowego instagrama miał już okazję zobaczyć parę zdjęć z naszego wypadu, a mianowicie festynu z okazji rocznicy chrztu Polski w Gnieźnie :) I chociaż do wszelkich takich festynów bywam różnie nastawiona (bo jednak kojarzą mi się często z disco polo, piwskiem i zgrajami 'młodych pań' w białych mini... no wiecie, te klimaty :P) to na ten, po przeczytaniu co i o której, chciałam jechać :P I powiem Wam, że warto było przemierzyć te 160km ;) Było ciekawie, historycznie, klimatycznie i po prostu fajnie :) Żadnych dziewuch w mini ani wrzeszczących facetów z ciążą piwną, na historyczne festyny ich chyba nie ciągnie ;)




Na Koronacji byliśmy w sobotę od 13 aż do zachodu słońca :) I co? Ledwo doszliśmy do Katedry Gnieźnieńskiej, a tam mnóstwo ludzi w strojach wikingów, a obok nas spokojnie spaceruje facet z ogroooomną sową, byście słyszeli jak zaczęłam piszczeć z uciechy :P 
Na Placu Świętego Wojciecha było natomiast mnóstwo białych namiotów, a w każdym z nich można było kupić różne 'wikingowe' rękodzieło :) Było też rzucanie toporem do celu, strzelanie z łuku albo takiej gigantycznej kuszy, zdjęcia z tymi pięknymi sowami, a jeszcze pomiędzy tym na środku bitwy wikingów ;)) (oczywiście nie bez przerwy, a o wyznaczonych godzinach:). Można też było przepłynąć po jeziorze statkiem wikingów - z tego nie skorzystaliśmy bo ja się wody głębszej niż do kolan boję panicznie, a ta łódka to jakaś ogromna nie była :P
Obejrzyjcie zdjęcia :)



 



Wreszcie miałam okazję obejrzeć Katedrę :))





W międzyczasie dotarliśmy też na gnieźnieński rynek gdzie zjedliśmy pyszne lody i dobre pół godziny przeleżeliśmy na mini-plaży zrobionej na samym środeczku :) wiecie, piasek, leżaki... :D


A to już sowa i jej opiekun z fundacji Huberta. Opowiadał naprawdę ciekawe rzeczy (np. ich pustułka, która zabiła czaplę albo sowa, która załatwiła zdziczałego owczarka) - do tego stopnia, że luby mój następnego dnia oglądał o tych ptakach filmiki na youtube :P A co najlepsze, stwierdził, że taką sowę chce i koniec ;))






Zjedliśmy też obiad we włoskiej restauracji na przeciwko Katedry, mimo, że klimatycznie to same jedzenie było raczej średniawe (chociaż krem z pomidorów pycha;).


  

A wieczorem... wieczorem cuda się działy :)) Bo oto miałam okazję obejrzeć najprawdziwszy i profesjonalny pokaz woltyżerki z elementami kaskaderskimi :D Uczyłam się kiedyś jazdy konnej - przez dwa lata, więc wiem jak bardzo trudno nauczyć się choćby trzymania prosto ;) a co dopiero galopu! (tego niestety już nie dałam rady:/) I właśnie, już sam dziki galop na początku zrobił na mnie ogromne wrażenie, oni nie jechali szybko, oni po prostu pędzili na złamanie karku jakby się niczego nie bali w te i z powrotem po środku placu okrzykami popędzając konie :D Niesamowite!


A! Wcześniej było jeszcze kilka elementów komicznych :P między innymi o tym jak się wsiada na konia ;)) Od tyłu :P Też pierwszy raz widziałam, żeby ktoś kładł się koniowi na zadzie i nie oberwał ;) 


A później? Później to już nie mogłam oderwać oczu od tego co ci jeźdźcy robili i to w pełnym galopie!



Na koniec żegnając się z widownią ten w czapce spacerował po końskich zadach ;)  



  

Zaraz po pokazie ruszyliśmy do Katedry na koncert jazzowy. Byłam bardzo ciekawa co to będzie, bo jednak muzyka na żywo i to w takim miejscu... :) 


Jak widać ludzi było całkiem dużo, my byliśmy jakieś 20min. i niestety trzeba było już wracać do domu.





I co? Lubicie tego typu festyny czy raczej nie koniecznie? A może zbliża się gdzieś jakiś ciekawy? Chętnie się dowiem :))










P.S.
Głosowanie na linki potrwa do godz.17 w sobotę. Po tym czasie ogłoszę wyniki - trzy linki z największą liczbą głosów :)

12 komentarzy:

  1. dziękuję za tę rwewelacyjną wycieczkę

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia. Zwiedziłabym to miasto ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialna fotorelacja. :) Zazdroszczę tych konnych pokazów. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie :) A u mnie w wolinie Festiwal Wikingów trwa właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, że tak daleko, z chęcią bym wpadła :)

      Usuń
  5. Cudowne klimaty:) piękne fotografie. Byłam w Gnieźnie ale tyle się nie działo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całe szczęście, że niechcący trafiłam na zapowiedź tego festynu :) inaczej pewnie nigdy bym się nie wybrała.

      Usuń
  6. Piękna relacja. Śliczne zdjęcia:)
    Ja zawsze lubiłam takie festyny. Nie lubię kramów z "badziewiem", ale juz te z rękodziełem uwielbiam oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No taki festyn to chętnie bym zaliczyła :) konie, Wikingowie.. a mnie tam nie było, ale chociaż Twoją relację pooglądałam z przyjemnością!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger