marca 08, 2016

Zrób wiosenny stroik z Leroy za ułamek ceny :)




Dzisiaj uraczę Was kolejnym postem z cyklu ''po co kupować, sama se zrobię'' ;)) Dwa tygodnie temu podczas zakupów w Leroy Merlin wpadł mi w oko taki oto stroik:


Sam w sobie uroczy, cena mnie tylko ociupinkę rozbawiła :P Więc co zrobiłam? Zdjęcie ''na zaś'', żeby jeszcze przed Wielkanocą sobie coś takiego stworzyć. Czekać długo nie musiałam bo kilka dni później miałam okazję stać się posiadaczką wystarczającej ilości gałęzi wierzby:



Do tego dokupiłam białą podstawkę (taka najzwyklejsza do doniczek, plastikowa), wybuliłam całe 2,50zł ;)) Całą resztę materiałów miałam już w domu - klej na gorąco, drut, biała farba w spreju.
Zaczęłam od tego, że z dwóch czy trzech cieńszych gałązek zrobiłam wianek. Właściwie to wystarczyło po prostu zwinąć je w w miarę równe kółko i związać drutem w kilku miejscach. Do tak przygotowanego wianka włożyłam podstawkę (do środka, oczywiście przy robieniu wianka sprawdzałam na podstawce jaki powinien być duży;) ). Pod całością przełożyłam drut i przywiązałam go do wianka (jeden drut idzie z lewej do prawej, drugi z góry na dół, krzyżują się na środku pod podstawką). Dzięki temu moja biała podstawka po prostu zapiera się na tym drucie i na pewno nigdzie nie pójdzie :)


Do gotowego wianka zaczęłam przywiązywać drutem co większe drewienka, najpierw dookoła na dole, później coraz wyżej tak, żeby stworzyły jakby ''ramę'' dla kolejnych, mniejszych :) Później już po prostu doklejałam na gorąco (a w niektórych miejscach nawet SuperGlue) następne drewienka. Niektóre przywiązywałam pędami wierzby, które też świetnie się do tego nadawały. Na koniec jeszcze gdzieniegdzie takie pędy pozaplatałam dookoła i w wolne przestrzenie i stroik był gotowy :)


Całość spryskałam porządnie białą farbą w spreju. Odczekałam kilka godzin aż wszystko dobrze wyschnie i zabrałam się za wypełnienie mojego nowego stroika :)


W środek włożyłam czarną folię (pocięłam worek na śmieci, może też być folia od ziemi do kwiatów). Wycięłam mniej więcej koło, włożyłam do środka i tam gdzie folia się marszczyła spięłam ją zszywaczem. Samej folii nie przymocowywałam jakoś na stałe do stroika, dzięki temu zawsze mogę wymienić jakby co.


Później przyszła pora na kwiaty. Ja wybrałam białe prymule :) Z sadzeniem też się jakoś szczególnie nie bawiłam, po prostu wyjęłam je z doniczek wraz z całą ziemią i włożyłam w folię, nawet nie wypełniałam przestrzeni między nimi.

Oto efekt końcowy:)





 
 








 
 




Pozdrawiam:))







Post bierze udział w:

http://www.craftberrybush.com/2016/03/the-inspiration-gallery-96.html

27 komentarzy:

  1. Pięknie to Pani wymyśliła, taaaki zmysł dekoracyjny to fantastyczna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! :) niedługo będą kolejne pomysły ;))

      Usuń
  2. efekt super Też nie lubię tak wydawać pieniędzy i robię fotki na zaś ;-)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ile to już człowiek zaoszczędził w ten sposób, oczywiście pomijając fakt, że można by po prostu daną rzecz sobie darować, aaaallleee cóż ;P

      Usuń
  3. Stroik rewelacyjny! Jeszcze ładniejszy od gotowego ze sklepu.
    Zdjęcia cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! :D staram się jak mogę z tymi zdjęciami ;)))

      Usuń
  4. też lubię wszystko robić sama - zawsze powtarzam,że w końcu ludzie to robią, więc ja też dam radę :) świetny ten stroik i przecudne zdjęcia! fantastycznie Ci wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Extra stroik, ten ze sklepu ok, ale ośmielam się stwierdzić, że Twój jest lepszy - bardziej podobają mi się Twoje kwiaty, lepiej się komponują :-) jeśli uda mi się zdobyć trochę gałęzi, co nie będzie takie proste (jakikolwiek dziwnie to nie brzmi), to też sobie takie cudo zmajstruję :-) a tak w ogóle, zanim przeczytałam posta, myślałam, że to gałęzie brzozy, a tu proszę - niespodzianka ;-) dziękuję za inspirację i pozdrawiam wiosennie - Asia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę, że wykorzystasz ten pomysł :)) chętnie zobaczyłabym efekt końcowy ;D (a na gałęzie to się zawsze można gdzieś 'zaczaić':P)

      Usuń
    2. No właśnie w mojej okolicy to za bardzo zaczaić się nie ma gdzie, nad czym ubolewam, bo nawet grzybów nie mam gdzie zbierać, jak to "drzewiej" bywało ;-) dlatego w moim przypadku zaczajanie się może trochę potrwać......-niemniej jak już dojdzie do skutku, chętnie pokażę, aczkolwiek będzie to praca laika, więc cudów się nie spodziewajmy ;-)
      Na razie mam ochotę zrobić pracę w stylu Twojego brokatowego jelonka - mam nadzieję, że post nie zniknął, coś nie umiem go znaleźć, idę szukać dalej, na pewno po drodze znajdę mnóstwo ciekawostek.........już na przykład w planie mam czekoladowe ciasteczka ;-)

      Usuń
    3. jest jest ;) http://speckled-fawn.blogspot.com/2013/11/brokatowy-jelen.html
      mimo to nadal zapraszam do przeglądania reszty :P

      Usuń
    4. Dziękuję, znalazłam, cieszę się jak dziecko hihi :-D
      A przeglądać na pewno będę, to jeden z moich ulubionych blogów :-D
      Nawiasem mówiąc, w tak zwanym międzyczasie, odkryłam w moim mikro ogródku przed domem kilka gałęzi ha! ;-) tak długo tam leżą, że przestałam je zauważać :-P ale teraz wpadły mi w oko, bo naprawdę mam ochotę na ten cudny projekt z posta - póki co gałęzi mam i tak za mało, ale od czegoś trzeba zacząć ;-)

      Usuń
    5. Dziękuuuję za takie miłe słowa! :))
      i trzymam kciuki, może akurat ktoś przez płot trochę gałęzi przeżuci ;)

      Usuń
  6. Nie ma za co, Kasiu, słowa w pełni zasłużone, nie żadna prywata, przecież osobiście się nie znamy ;-) a szkoda, szkoda........ Tak nawiasem mówiąc, to może powinnaś prowadzić jakiś pozalekcyjny klub artystyczny? Myślę, że uczniowie, którzy lubią sztukę, byliby zachwyceni - ja bym była ;-)
    A w temacie gałęzi - niestety jedyne drzewo po mojej stronie ulicy rośnie właśnie przed moim domem ;-) jakiś czas temu ktoś podrzucił mi w nocy deskę, ale to nie to samo ;-) chociaż i deskę być może bym zatrzymała i wykorzystała, ale była zbyt spróchniała.......-obecnie mam w ogródku kawałek styropianu i się zastanawiam do czego go użyć - wiatr przywiał mi ładny, równy prostopadłościan :-P
    A wracając do gałęzi...nie wytrzymałam i wybrałam się z dziećmi na spacer do parku i trochę materiału do domu już przytargałam, jeszcze mało, ale to krok w dobrym kierunku ;-) miałam ochotę na brzozowe patyki, ale nie były w moim zasięgu, a nawet gdyby były, to za grube...... I tu moje pytanie (sorry, że tak dziś męczę) - czym cięłaś te grube gałęzie? Masz jakąś piłę? Sekator? Bo ja wiem......tasak? ;-) wiadomo, niektóre można ładnie połamać, ale chciałoby się też mieć niektóre końcówki dopieszczone, jak u Ciebie na zdjęciach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm, no z samego drzewa to gałęzie ucinaliśmy takim większym sekatorem. Natomiast na mniejsze kawałki były cięte wyrzynarką, którą na szczęście mamy w domu :)

      Usuń
    2. O nie, nie chciałam nawet o tym myśleć........ Będę musiała kombinować jak koń pod górkę......... Ale mam nadzieję, że coś się urodzi ;-) dziękuję za odpowiedź i świętą cierpliwość ;-)

      Usuń
  7. stroik genialny że tez mi on umknał jak przegladałam Twojego bloga, ja tez tak sobie zrobiłam domki z filcu na giełdzie kwiatowej kosztowały 30zł a ja zrobiłam sobie takie jak chciałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :) ja też zawsze jak mam wybór to wolę sama zrobić niż kupić ;)

      Usuń
  8. Zdecydowanie stroik, który zrobiłaś jest ładniejszy niż ten ze sklepowej półce. Bardzo mi się podoba, a wykonanie pierwsza klasa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję!:) zrobiłam już w sumie dwa takie bo się po rodzinie rozeszło ;P

      Usuń
  9. Rewelacja! Sklep rzeczywiście dał cenę powalającą, ale opcja "sama se zrobię" znacznie bardziej mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Powtórzę po poprzedniczkach: Twój stroik jest ładniejszy od oryginału. Cena w Leroy z kosmosu, ale oglądałam takie wianki w hurtowniach i wszędzie są dość drogie, nie wiem, dlaczego.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger