września 24, 2015

Domowe pączki i przytulne wieczory





Zeszły tydzień był dość nieprzyjemny pogodowo, deszcz, zimno, wiatr... czyli jesień w tej gorszej odsłonie. Takie warunki zawsze włączają u mnie  tryb opatulania się we wszystkie możliwe kocyki, do tego świeczki, picie herbaty i.... pączki! :D które jednoznacznie kojarzą mi się z takimi długimi wieczorami - herbatka, pączek i wspólne oglądanie czegoś fajnego ;)) 
Przepis na takie domowe smakołyki znajdziecie w innym moim poście (tutaj).
 Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby ciasto zrobione według tych instrukcji nie urosło :) Od kiedy tylko pamiętam robiła je moja babcia. Zawsze odstawiała wyrobione ciasto w wielkiej misie przykryte ręczniczkiem na górę pieca kaflowego do wyrośnięcia, a ja z niecierpliwością tam zaglądałam i nie mogłam się doczekać klejenia pączków :)))
 
   

Z podanych proporcji wyjdzie duża blacha sporych pączków (ok.30, w zależności od tego jakie duże je uformujemy) i blacha faworków :D Czyli generalnie jest co konsumować ;))) U nas zostały dzisiaj (od soboty) 3 sztuki :P


Tak więc, ostatnie kilka wieczorów śmigałam w wełnianych kapciochach, wcinałam pączki i piłam herbatę hektolitrami :D Lubię takie klimaty ;)) lubię taką jesień. 
(o moich umilaczach jesiennych więcej tutaj)



Do tego jeszcze od wczoraj w domu rozchodzi się cudoooowny zapach śliwek powoli zmieniających się w pyszne powidła (do przyszłorocznych pączków oczywiście! :D).

 

Również w ogródku szaleństwo urodzaju ;) Brzoskwiń jest tyle, że aż psy zrywają je sobie z drzew :P co krok można natknąć się na pestki, które po sobie zostawiają ;D A! No i kotom najwyraźniej też brzoskwinie do gustu przypadły :)



Tak, tak, koty zadomowiły się już na dobre... Nigdy nie wiadomo skąd wychyną :P Człowiek ciągle się czuje obserwowany...
np. zza takiej firanki...



czy z doniczki... :P


Teraz czekamy jeszcze tylko na wysyp grzybów :) Podobno niedługo ma być wielkie grzybowe bum!
Jak na razie przy pierwszym podejściu udało się znaleźć trzy niewielkie sowy i dwie maleńkie kurki... Za to saren było mnóstwo ;))) Całe szczęście, że miałam aparat :D




Pozdrawiam cieplutko :))


3 komentarze:

  1. A u mnie w tym tygodniu jeszcze letnie klimaty dominowały, choć wieczorem i rano czuć chłodek. Ale na takiego pączusia z pyszną herbatką też bym się skusiła :)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas było słonecznie ale mgły juz od rana i czuć jesień w powietrzu
    Pzodrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten tydzień u nas też był jak najbardziej przyjemny, słoneczny i w miarę ciepły :) natomiast poprzedni to była typowa jesień ;))) Dzięki za odwiedziny! :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger