lipca 06, 2015

Warsztaty plastyczne, czyli rysowanie, filcowanie i odlewy kończyn :P



Koniec warsztatów! ;) Od środy do soboty byłam w Kórniku na plenerze - rysowaliśmy, grzebaliśmy w gipsie i generalnie bawiliśmy się artystycznie :P Właściwie to stwierdzam, że głównym plusem całego pobytu było doborowe towarzystwo ;D Dziewczyny równie 'artystycznie pieprznięte' jak ja to nie lada ubaw przez tyle dni:P (upały tylko 'pogarszały' sprawę :P) no, w każdym razie, oprócz rysowania i szkicy, robiłam też bardzo dużo zdjęć :) Bo jeśli ktoś jeszcze w Kórniku nie był i osławionego pałacu nie widział - polecam to zmienić ;))







 Przez te kilka dni wszędzie gdzie by się nie szło, natrafiałam na zaciekle rysujące dziewczyny z naszej grupy co łatwo zobaczyć na kilku poniższych zdjęciach ;)



 








 





















 (te zdjęcie poniżej kojarzy mi się ze słoneczną Kalifornią:P mimo, że nigdy nie byłam to kolor tego dachu i te błękitne niebo przywołują jednoznaczne skojarzenie;))

 

No to teraz kilka zdjęć z tych naszych zmagań rysunkowych :) Kilka przykładowych szkicy moich koleżanek.









 Mieliśmy też okazję spróbować filcowania na mokro ;) Mimo, że metoda ciekawa, to zdecydowanie wolę filcować na sucho :P (dla przypomnienia - moje filcaki)




W piątek robiliśmy odlewy dłoni (albo stóp) w gipsie :) To było całkiem ciekawe - nigdy wcześniej akurat gipsem się nie bawiłam. 

 
Zrobienie takiego odlewu jest na tyle łatwe, że chciałabym zrobić jeszcze swoją stopę :P 
No to tak, kiedy mamy już gotowy wymieszany gips, smarujemy rękę, stopę czy co tam chcemy, wazeliną albo czymś innym równie tłustym (bardzo dokładnie!), kładziemy na piasku i zalewamy grubą warstwą gipsu.


Z tak unieruchomioną ręką siedzimy aż stwardnieje :) Czuć przy tym przyjemne ciepełko, więc nie jest źle ;P Jak już poczujemy, że pod tym gipsem możemy poruszyć palcami i wszystko ładnie zaschło, podnosimy rękę, odwracamy i delikatnie wyjmujemy z formy.


Następnym krokiem jest przygotowanie pasty do zakonserwowania formy - trzeba taką zwykłą pastę pałacową do podłóg zmieszać z odrobiną farby plakatowej (najlepiej brązowej), żeby dobrze widzieć gdzie już pastę nałożyliśmy. Kiedy cała forma wewnątrz jest dokładnie posmarowana (ale cieniutką warstewką!), a pasta delikatnie podeschnie, zalewamy ją gipsem i zostawiamy do wyschnięcia na 24h.




Następnego dnia można już delikatnie odkuć formę od właściwego odlewu :) Najprościej użyć dłuta i młotka. Później można jeszcze co nieco przeszlifować i gotowe :))) Oto moje łapsko (przy kciuku widać, że za mocno walnęłam dłutem i został ślad;) ale raczej to tak zostawię).


 

A tutaj jeszcze kilka moich szkiców z tego tygodnia :)


Te drzewo w dokładnie takim ujęciu jest na jednym ze zdjęć powyżej ;) Można sobie porównać :P



 Mój ulubiony :) 
(bo taki ''delikutaśny'', jak to koleżanka stwierdziła;P)





Szczerze mówiąc, mimo, że towarzystwo doborowe, to cieszę się, że już wróciłam ;) Do tego jeszcze przypomniałam sobie jak bardzo lubię rysować, jakoś przed warsztatami dawno tego nie robiłam - teraz już tak łatwo tego nie zostawię :) Chcę też spróbować malowania akwarelami (jutro kupuję papier;D)



 Pozdrawiam serdecznie!


1 komentarz:

  1. W Kórniku byłam 3 lata temu.
    Fajne miejsce.
    Jak widać warsztaty owocne.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger