lipca 09, 2015

Po co komu pies??



Patrząc na niektóre psy sąsiadów tak się czasami zastanawiam... po co im ten pies? Jaką ma spełniać rolę? Członek rodziny? - no nie bardzo jeśli na łańcuchu lub sam w kojcu cały dzień. Stróż? - ale jak pies ma pilnować kiedy siedzi zamknięty? Nie pojmuję tego, no po prostu nie łapię i tyle. Mam wrażenie, że ludzie często chcą mieć psa ''bo taki słooodki'', i z dziećmi się będzie bawił (najlepiej jak Lessie), i domu przypilnuje jak trzeba. Ale jakież później następuje zdziwienie kiedy tym słodkim maluchem trzeba się jakoś zająć, już nie mówię o karmieniu, bo to oczywiste, ale o zabawie, poświęcaniu czasu. No jak można mieć psa i traktować go jak jakiś mebel? Żeby sobie ładnie wyglądał, ale jednocześnie nie przeszkadzał, słuchał każdego polecenia (a najlepiej rozumiał całe zdania złożone) i absolutnie nie hałasował...


Mamy sąsiadów zaraz za płotem (swoją drogą jednocześnie rodzina), dom z dwójką małych dzieciaków. Do tej pory nigdy nie mieli psa, co niezmiernie mnie cieszyło patrząc na to czym czasami (absolutnie w dobrej wierze) częstowali nasze psy... I tak to czasami człowiek znalazł na podwórku surowe mięso porozrzucane to tu to tam - bo zostało i nasze pieski na pewno chętnie zjedzą (no cóż, nie zjadły, tylko się chwilę pobawiły bo najwyraźniej nie bardzo wiedziały co to), prawdziwym hiciorem było znalezienie przy płocie miski z... brzoskwiniami i bananami... w skórce :P No tak, przecież pies se weźmie i obierze, prawda? Już nie wspominając o kilku zgniłych sztukach. Po tym jak Frodo nabawił się uczulenia skórnego przez coś co zjadł i musiał mieć zgoloną sierść (zdj. na dole), sąsiedzi zostali poproszeni o niedokarmianie więcej naszych psów... 


Nom.. i ci oto sąsiedzi kupili sobie ostatnio psa. Labrador jak widać. Od początku mówiłam, że czarno to widzę właśnie po wcześniejszych ''kulinarnych'' wyczynach i coś mi się wydaje, że się nie pomyliłam. O ile jeszcze na samym początku, pierwsze kilka dni, zainteresowanie psiakiem było, dzieciaki się z nim jakoś tam bawiły itd. to dość szybko przestał być nowością i się ociupinkę znudził. No i siedzi teraz bidulek sam na zewnątrz przez 90% czasu, jeśli akurat ktoś na podwórzu jest i coś robi, pies... jest uwiązywany do słupa z suszącym się praniem. Bo przeszkadza (pies, nie pranie;) Hmm, a może to jakieś bardzo istotne pranie i trzeba go pilnować?).
Dużo czasu spędzam w moim małym ogródku, chcąc nie chcąc widzę (przez nie do końca zarośnięty winobluszcz) co tam u sąsiadów. No i szczerze mówiąc, jeszcze ani razu nie widziałam, żeby ktoś tego psa zawołał tak o, żeby się pobawić. A jak wiadomo labradory to psy bardzo inteligentne, energiczne i wymagające czasu. No, to już widzę jak podrośnie i taki zupełnie niczego nienauczony będzie siał spustoszenie, z nudów po prostu.


Może powiecie, że przesadzam (już to słyszałam kilka razy), wiem, że wiele psów ma o wiele gorzej niż ten tu osobnik, ale serce się kraje kiedy wsadza nos w płot, piszczy i cieszy się na widok kogoś z nas. Bo zawsze ktoś go przez ten płot pogłaszcze. Ot, taka odmiana dla gapienia się na puste podwórze...


Tak się więc zastanawiam i zastanawiam... po co ten pies? 


A po takich rozmyślaniach patrzę na te moje dwa stwory i mówię im "Wy to macie szczęście, gamonie". A co, niech wiedzą :P
 

Bo tak wygląda szczęśliwy pies ;))



 



 
 




Więc jak myślicie, przesadzam?




Pozdrawiam serdecznie :)


12 komentarzy:

  1. Cudowny psiak. Też mam niestety takich sąsiadów. Pies to dla nich nowy gadżet. Jeden im uciekł, to wzięli następny. Najbardziej łapie za serce jego wycie, gdy zostaje sam w budzie na noc. Po co im pies? Do obrony? Wątpię. Jest głównie zamknięty w kojcu, boi się ludzi. Wtrącać się czy nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ten labradorek też piszczy, skamle, nudzi się niesamowicie... i nic.
      Ciężko sąsiadowi coś powiedzieć wprost (jako mieszkający najbliżej może nieźle uprzykrzyć życie), może jakiś anonimowy liścik pod drzwiami?

      Usuń
  2. Miesiąc temu przygarnęłam psa, stary york bezzębny, z guzkiem rakowym, pewnie się właścicielom opatrzył, znudził, nie wiem. I co ciekawe, jak go wzięłam to też ludzi pytali po co ci ten pies, że taki stary, do niczego... a ja jakoś tak po prostu nie potrafiłam oddać go do schroniska... teraz za mną chodzi krok w krok. Czasem mam wrażenie, że ludzie mają psy i dzieci dlatego, że tak trzeba. A jak już jest dziecko, to i pies powinien być. Jakby celem było postawić dom, zasadzić drzewo, spłodzić potomka i kupić mu psa :\

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! dokładnie. Jest dom, jest dziecko, no to teraz pies.

      Usuń
  3. Miałam napisać coś o psiakach, ale w twoim poście jest w zasadzie wszystko. Nie wiem dlaczego niektórzy uważają, że w obejściu musi być pies. Niczym dodatkowy sprzęt wyposażenia podwórka. Ech.
    Ale chciałam napisać, przede wszystkim, że ostatnie zdjęcie jest przepiękne, niczym jakieś siedlisko wróżek :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) o dziwo zrobione komórką :P
      Pozdrawiam serdecznie ;))

      Usuń
  4. Śliczne te Twoje gamonie! Myślę, że sąsiedzi za jakiś czas sami przekonają się, że psu trzeba poświęcić sporo czasu, bo zaczną się ujawniać mniejsze i większe szkody wyrządzone przez ich psiaka. Tylko wtedy musi być jakiś MĄDRY PODPOWIADACZ (czytaj: SĄSIADKA ;)), który podpowie, jak to robić, żeby pies nie trafił do kojca czy na łańcuch. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, oby wpadli na to, że psu trzeba ten czas poświęcić, niestety często łatwiejszą opcją jest szukanie nowego domu bo ''ten pies to po prostu niewyuczalny''.
      Dzięki za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie ;)

      Usuń
  5. Nie moge patrzeć jak ludzie traktują psy jako kolejny gadzet pasujący do wystroju domu, czy ogródka. twoje psy sa szczęśliwe, mój podobnie, biega cały dzień po ogródku i jakoś przeboleję,że kolejne roślinki podsychają, bo je podsikał. Zyje w zgodzie z 2 kotami i cała gromadka ma u mnie jak u Pana Boga za piecem. Po co komu nieszczęśliwe zwierzątko?????

    OdpowiedzUsuń
  6. Widać po mordkach kto ma szczęście, a kto je stracił, za tych, którzy nie mają czasu nawet dla swoich dzieci i nawet im chcą to szczęście kupić, zamiast dać. Czasem łatwiej na co coś zarobić, niż się samemu wysilić. Ostatnio czytałam, że zwieńczeniem kariery zawodowej jest dziecko. Pewnie podobnie jest z ze zwierzakiem.
    My, widać idioci po 50 dziesiątce ganiamy się z naszym kociambrem po M4, że aż nas zatyka, a inni myślą, że kupią sobie pluszową zabawkę z funkcją życia.
    Wkurzyło mnie to ostro, chyba bym się dobrała tym sąsiadom do d...
    Pozdrawiam i pogłaskanki dla czworonogów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Serce mi się kraje, jak widzę takie obrazki. Czasem ludzie kupują psa, żeby po prostu dopełnić idyllicznego obrazka, nie mieć towarzysza, przyjaciela. Nie dbają o jego podstawowe potrzeby i irytują się, że robi im na złość (a tak naprawdę pies po prostu chce zwrócić na siebie uwagę). Psy to moja pasja, hobby, nie wyobrażam sobie bez nich domu. Według mnie na psa powinny być licencje, coby w jakimś stopniu zawęziło grono takich ludzi.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger