lipca 20, 2015

Co to był za weekend!



W miniony weekend odbył się doroczny festiwal jeździecki w Baborówku (szczegóły tutaj). Mimo, że to 40km od nas, jakoś nigdy o tych zawodach nie słyszałam. Na szczęście mój przegenialny A. gdzieś tam o tym usłyszał i zaproponował wyjazd :) W ten oto sposób w sobotę siedziałam na trybunach, wciągałam lody z truskawkami i oglądałam fantastyczne zawody w crossie :D A, że konie to takie wdzięczne obiekty do fotografowania, to oczywiście wzięliśmy ze sobą aparat :) 


(piękne zdjęcie powyżej autorstwa mojego A., pozostałe domyślnie moje, chyba, że podpisane inaczej;))


Na miejscu byliśmy przed 16, w sam raz, żeby obejrzeć trzy-gwiazdkowe (najtrudniejsze) zawody w crossie - dla niewtajemniczonych, to terenowy przejazd konno przez tor z przeszkodami. Ponieważ sam tor był dość spory, widzieliśmy tylko połowę przejazdu każdego z zawodników, resztę można było obejrzeć na telebimie. W zawodach brali udział jeźdźcy najwyższej klasy z całej Europy (m.in. Niemcy, Szwajcaria, Dania, Hiszpania, no i Polska oczywiście;)) 



W przerwach między atrakcjami można było kupić sobie coś smacznego albo pooglądać stragany z siodłami, kantarami i wieloma innymi rzeczami dla konia. Były też stragany handmade, więc trochę się napatrzyłam ;)


(Bo tam gdzie dużo koni, tam najczęściej dużo psów:))


 Pogoda dopisała, na szczęście było ciepło i słonecznie :) Atmosfera też fantastyczna - fajni ludzie, no i tyyyle pięknych koni, ten ciężki tętent kopyt kiedy przebiegały zaraz przy barierce :D no suuuper, znowu zachciało mi się wrócić do szkółki jeździeckiej i dokończyć naukę, którą kiedyś przerwałam.
Przejazdy oglądaliśmy dość podekscytowani (zrzuci czy nie zrzuci?;P), szczególnie moja druga połówka, to były pierwsze zawody jeździeckie na jakich był (chociaż ja też na zawodach takiej rangi jeszcze nie byłam).
No i jakie zdjęcia udało nam się zrobić! :D A to wcale nie było łatwe zważywszy na prędkość z jaką się te konie przemieszczały :) Prawie latały nad przeszkodami.










 

 (Zdj. autorstwa A.W.)


Zawody odbywały się na terenie 600hektarowej posiadłości pałacu Baborówko. Wieczorem kiedy ochrona wreszcie się zwinęła mieliśmy okazję pooglądać 6ha park i przyległe budynki, m.in. przepiękne stajnie i ogromną stodołę, która obecnie służy do organizowania imprez :)

 
 
  (Zdj. autorstwa A.W.)

 

 (Zdj. autorstwa A.W.)


W pałacu mieści się hotel, więc no... może kiedyś się wybierzemy ;))



 







 A kiedy już zakończyła się część oficjalna i większość widzów zwinęła się do domów, mieliśmy okazję pooglądać zawodników, którzy na spokojnie ćwiczyli sobie skoki przed kolejnym dniem zawodów.








Po tak ciekawym dniu nr.1, postanowiliśmy wybrać się na dzień nr.2 - w niedzielę oprócz pokazu powozów miały być zawody w skokach przez przeszkody, a w międzyczasie pokaz psów z frisbee.  
Na tym zdjęciu udało mi się złapać (jak się później okazało) zwyciężczynię zawodów (i jednocześnie medalistkę olimpijską) podczas rozgrzewki.



 





Latające konie :D


 


 


 
 



  

A później zaczęło lać! I to dość porządnie :P Akurat na ceremonię wręczenia nagród.





Następna miała być sztafeta powozów - na tym już nie zostaliśmy ze względu na rozpoczynającą się najwyraźniej powódź ;)




W krótkiej przerwie w ulewie udało mi się zrobić kilka zdjęć fantastycznym psom z pokazu frisbee. Niesamowicie mądre zwierzaki :) 

 

Wracamy do domu, a tam tak:
słoneczko, cieplutko i milutko :P




No więc, za rok na pewno wybierzemy się znowu, a w międzyczasie może uda się znaleźć jakieś inne zawody, do obejrzenia :)


Pozdrawiam!


2 komentarze:

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger