października 31, 2014

Takie tam :D




Na wstępie chciałabym tylko powiedzieć, że powyższe zdjęcie jest najlepszym sarenkowym zdjęciem jakie do tej pory zrobiłam :D Sarna w locie!


Mam jeszcze takie, dopiero po dokładnym przyjrzeniu się zauważyłam, że jednak udało mi się złapać sarnę :) Widzicie?






No więc, jak widać byłam na spacerze :) Z aparatem oczywiście :D Spójrzcie co udało mi się 'upolować'.
Niedaleko jest taki dziki stawek. Zwykle to wszystko co widzicie na zdjęciu poniżej jest całkowicie pod wodą.


Woda zeszła, a sarny najwyraźniej wydeptały sobie drużkę :)




Na tyłach stawu, tam gdzie zwykle absolutnie nie da się dojść, stoi ogromne stare drzewo, ma pewnie z dwa metry w obwodzie :) Kiedyś próbowaliśmy się na nie wspiąć, pamiętam, że młodszej kuzynce się udało i to tak skutecznie, że nie potrafiła zejść :P Wiadomo, że wszystko wygląda z góry zupełnie inaczej ;) Drzewo kilka lat temu połamało się podczas burzy, z bliska robi ogromne wrażenie, zdjęcia nie oddają tych rozmiarów!




Tak, żeby Wam podsunąć jakąś skalę - ta wielka gałąź opierająca się poziomo o pień... nie mogłam dosięgnąć do niej ręką :)













Tymi grzybkami się po prostu zachwyciłam :D nie to, żebym miała jakieś skłonności do grzybków... :P po prostu skojarzyły mi się z wróżkami, jakbym przyglądając się mogła je zobaczyć gdzieś tam schowane pod kapeluszami ;)) odzywają się wspomnienia z dzieciństwa, miałam bardzo bujną wyobraźnię :P










Może pamiętacie, że zaczęłam w tym roku podyplomówkę z plastyki, muzyki i WOKu. Pochwalę się jak mi wyszła  "martwa natura" na zajęciach :P
Na razie było rysowanie węglem i ołówkami.




Świetnie się bawiłam :D cały dzień plastyki zleciał naprawdę szybko :)



Na szczęście przypadkowo ubrałam się na czarno! :P


Natomiast na zajęciach z muzyki uczymy się gry na flażolecie (flecik polski lub irlandzki) :) Grałam kiedyś na flecie prostym w szkole i bardzo miło to wszystko wspominam :) zawsze grałyśmy na wszelkich przedstawieniach i innych takich, więc z przyjemnością zabrałam się teraz za flażolet. Do głowy wpadł mi głupi pomysł, żeby znaleźć kilkoro chętnych uczniów i nauczyć ich paru kolęd na jasełka. Pomysł tak się spodobał, że nagle stałam się opiekunem małego zespołu flecistów :P ja, która dopiero co zaczynam i nawet jeszcze nut za bardzo nie znam ;P na szczęście nauczyć się grać na flażolecie jest naprawdę łatwo, właściwie to nawet nie trzeba znać nut - wystarczą ilustracje pokazujące liczbę zakrywanych otworów flecika i można grać, tylko kwestia wprawy :) Oby się udało! 


 W każdym razie po tym jak przestałam wreszcie pracować w technikum mam bardzo fajne, luźne czwartki i piątki. WRESZCIE mam czas, żeby znowu sobie poczytać :) Ostatnio kupiłam "nową" powieść Agathy Christie, a właściwie coś co udaje kryminał Agathy Christie - jakaś znana autorka kryminałów (której ja akurat nie znam) dogadała się z rodziną Christie i napisała kolejną historię o sławnym detektywie Herculesie Poirot :) Szczerze mówiąc sama nie wiedziałam co o tym myśleć.... Jednak po przeczytaniu dokładnie połowy stwierdzam co następuje: oprócz nazwiska ma to niewiele wspólnego z Poirotem, jakoś tak nie udało się uchwycić jego charakteru z kryminałów Christie. Mimo to książka wciąga i czyta się coraz ciekawiej :) Jeśli nie mieliście nigdy do czynienia z Poirot albo nie jesteście bardzo drobiazgowi to polecam ;P Natomiast zagorzali fani chyba lepiej niech sobie tą książkę odpuszczą, mogliby się rozczarować;)
Oddalę się już przeczytać kolejny rozdział z herbatką i pierniczkami :)



Pozdrawiam!


4 komentarze:

  1. Wspaniała sarenka w locie i to mistyczne drzewo ! :D Świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu pięknie prezentują się lampiony na tarasie:) A Twoje zdjęcia z lasu przypomniały mi moje wędrówki z moim dogiem, też odkrywałam cuda natury:) Gratuluję rozpoczęcia studium podyplomowego, szkice śliczne:) pozdrawiam aga

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger