września 07, 2014

Wrzosów moc a do tego inwazja!


(trzy pierwsze zdjęcia - źródło)

No i stało się, wrzosy zakwitły, oficjalnie można już stwierdzić, że mamy jesień - mimo pogody raczej letniej póki co :) Moje wrzosy z roku na rok wyglądają co raz lepiej i baaardzo kusi mnie, żeby zrobić takie nieregularne wrzosowisko wzdłuż płotu od strony ulicy, no bo czy jest coś piękniejszego niż takie kwitnące wrzosowisko? :D A do tego wszystkiego centra ogrodnicze kuszą najróżniejszymi odmianami w całkiem niezłych cenach :)



Jeśli zastanawiacie się nad stworzeniem takiego wrzosowiska wśród angielskich wzgórz... albo po prostu u siebie w ogródku, to zapraszam do przejrzenia moich dotychczasowych doświadczeń tutaj i tutaj. Jak na nie patrzę to znowu mam ochotę obejrzeć "Psa Baskervillów" ;P 
Moje wrzosy dzisiaj:
(porównując ze zdjęciami z poprzednich postów na ich temat widać ogroooomy rozrost;)

 





A tu mi coś zaczyna usychać :( 


Na koniec kilka ciekawostek o znaczeniu wrzosów w kulturze. Łacińska nazwa wrzosu „calluna” wywodzi się z jego zastosowania (od czasownika „zamiatać”) ponieważ z wrzosu pospolitego robiono miotły. Część vulgaris oznacza „pospolity”. Stąd też np. w Szwecji wrzos uznawano za roślinę biednych i ubogich (bogaci nie musieli sami zamiatać). Wrzos był kojarzony czasami (np. w Skandynawii) z pechem lub żałobą:  prawdopodobnie wynika to z faktu, że były jednymi z niewielu kwiatów, które kwitły w okolicach świąt zmarłych.
Tymczasem w Wielkiej Brytanii i Szkocji wrzosowe skojarzenia są jedynie pozytywne: biały wrzos był symbolem szczęścia (uważała tak sama królowa Wiktoria), różowy symbolem siły i wierności, zaś generalnie roślina wprowadzana do domu miała przynieść szczęście i bogactwo. Białe wrzosy w stanie dzikim były bardzo rzadkie (naturalny kolor to liliowy) dlatego uważano, że miejsce gdzie wyrosły białe wrzosy było poświęcone istotom nadnaturalnym (np. leśnym wróżkom) i nie można było przelewać na nim krwi i generalnie uważano takie miejsce za święte i szczęśliwe. W Szkocji białe wrzosy uznawano także za rośliny idealne dla Panny Młodej (mające przynieść szczęście w małżeństwie). Z wrzosów pędzono także piwo, robiono z nich materace, które podobno dorównywały miękkościom materacom puchowym. Miód wrzosowy to jeden z najlepszych miodów na schorzenia dróg moczowych (ciekawostka: to miód, który zawsze ma półstałą konsystencję w temperaturze pokojowej
- See more at: http://ziolowyzakatek.com.pl/wrzosy-uprawa/#sthash.YSgtYnPe.dpuf
Na koniec kilka ciekawostek o znaczeniu wrzosów w kulturze. Łacińska nazwa wrzosu „calluna” wywodzi się z jego zastosowania (od czasownika „zamiatać”) ponieważ z wrzosu pospolitego robiono miotły. Część vulgaris oznacza „pospolity”. Stąd też np. w Szwecji wrzos uznawano za roślinę biednych i ubogich (bogaci nie musieli sami zamiatać). Wrzos był kojarzony czasami (np. w Skandynawii) z pechem lub żałobą:  prawdopodobnie wynika to z faktu, że były jednymi z niewielu kwiatów, które kwitły w okolicach świąt zmarłych.
Tymczasem w Wielkiej Brytanii i Szkocji wrzosowe skojarzenia są jedynie pozytywne: biały wrzos był symbolem szczęścia (uważała tak sama królowa Wiktoria), różowy symbolem siły i wierności, zaś generalnie roślina wprowadzana do domu miała przynieść szczęście i bogactwo. Białe wrzosy w stanie dzikim były bardzo rzadkie (naturalny kolor to liliowy) dlatego uważano, że miejsce gdzie wyrosły białe wrzosy było poświęcone istotom nadnaturalnym (np. leśnym wróżkom) i nie można było przelewać na nim krwi i generalnie uważano takie miejsce za święte i szczęśliwe. W Szkocji białe wrzosy uznawano także za rośliny idealne dla Panny Młodej (mające przynieść szczęście w małżeństwie). Z wrzosów pędzono także piwo, robiono z nich materace, które podobno dorównywały miękkościom materacom puchowym. Miód wrzosowy to jeden z najlepszych miodów na schorzenia dróg moczowych (ciekawostka: to miód, który zawsze ma półstałą konsystencję w temperaturze pokojowej
- See more at: http://ziolowyzakatek.com.pl/wrzosy-uprawa/#sthash.YSgtYnPe.dpuf
Ostatnio przy okazji szukania jeszcze kilku informacji o wrzosach, znalazłam fajne ciekawostki na ich temat. Łacińska nazwa wrzosu „calluna” wywodzi się z zastosowania wrzosów kiedyś (od czasownika „zamiatać”) ponieważ z wrzosu pospolitego robiono miotły. Część vulgaris oznacza „pospolity”. Stąd też np. w Szwecji wrzos uznawano za roślinę biednych i ubogich - bogaci nie musieli sami zamiatać. Wrzos był też kojarzony czasami (np. w Skandynawii) z pechem lub żałobą:  prawdopodobnie wynika to z faktu, że były jednymi z niewielu kwiatów, które kwitły w okolicach świąt zmarłych. Z resztą kiedy mówiłam koleżance, że zakładam wrzosowisko, sama usłyszałam, że wrzosy w domu przynoszą pecha ;) 


Tymczasem w Wielkiej Brytanii i Szkocji wrzosowe skojarzenia są wyłącznie pozytywne: biały wrzos był symbolem szczęścia (uważała tak sama królowa Wiktoria), różowy symbolem siły i wierności, zaś generalnie roślina wprowadzana do domu miała przynieść szczęście i bogactwo (więc ja będę trzymać się wersji Brytyjczyków;D).
 Białe wrzosy w stanie dzikim były bardzo rzadkie (naturalny kolor to liliowy) dlatego uważano, że miejsce gdzie wyrosły białe wrzosy było poświęcone istotom nadnaturalnym (np. leśnym wróżkom) i rosły tylko tam gdzie nigdy nie przelano krwi - generalnie uważano takie miejsce za święte i przynoszące szczęście. W Szkocji białe wrzosy uznawano także za rośliny idealne dla Panny Młodej (mające przynieść szczęście w małżeństwie). Z wrzosów pędzono także piwo, robiono z nich materace, które podobno dorównywały miękkościom materacom puchowym... Ciekawe ciekawostki, prawda? :)))

A jeśli chodzi o tematy ogródkowe, to pokażę Wam jeszcze jaka inwazja nastała...


Grzyyyyyybyyyy.... grzyby wszędzie....  ;)) Tak mi się ten dziki element spodobał, że przy koszeniu trawy grzyby ominęłam, a później sekatorem przycinałam tą trawę dookoła, żeby ich nie uszkodzić ;)




Ten jest wielki jak moje obie dłonie :P








Nawet gdzieś tam pod kocimiętką i oregano się schowały...




I przy nieużywanym od dłuższego czasu rowerze też :)


A poza tym w ogródku kolorowo i po prostu pozytywnie! :D









Zostawiam Was ze zdjęciami, a sama wyjeżdżam na tygodniową wycieczkę szkolną w góry, a konkretnie to Jaskinia Niedźwiedzia, Śnieżnik i wiele innych :) Myślę, że po powrocie będzie relacja ;))


Pozdrawiam!


9 komentarzy:

  1. Kocham wrzosy choć mam dużo mniej imponującą kolekcję od Ciebie :) Sama marzyłam o bukiecie z wrzosu albo lawendy do ślubu, ale niestety w grudniu nie było szans na żaden z tych kwiatków, dlatego zostałam przy bukiecie z samej gipsówki.

    Też słyszałam opinie, że są to kwiaty pechowe, cóż, dziwne przesądy, też bardziej odpowiada mi wersja brytyjska :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu ja u siebie również mam wrzosy:) I trzymam się wersji anglików:) pozdrawiam aga

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, tak, dziewczyny! Szerzmy właściwe spojrzenie na wrzosy! ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam wrzosy i pomidory :-)
    świetna wrzosowa rabatka w Twoim ogrodzie!

    OdpowiedzUsuń
  5. na balkonie mam wrzosy w kompozycji z innymi roślinami i samodzielne w doniczkach. a w mieszkaniu mam piękny wrzosiec w donicy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda, że cudowną atmosferę wprowadzają? :)

      Usuń
  6. Klimat piękny , ale na grzyby uważaj - to są trujące krowiaki ( serio tak się nazywają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, to nie wiedziałam :) dzięki za informacje ;)

      Usuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger