sierpnia 19, 2014

I po ptokach? - czyli umilacze :)




Patrzyłam tak sobie wczoraj przez okno, deszcz, deszcz i... deszcz. Smutno, ponuro, absolutnie nie chce się nigdzie wychodzić. Coś Wam to przypomina? Mi niestety jednoznacznie, tak, tak, jesień zbliża się wielkimi krokami ;) Pewnie zgodzicie się, że na wsi pojawienie się kolejnej pory roku jest o wiele bardziej zauważalne, niż w mieście. Dla mnie koniec lata zawsze kojarzy się ze żniwami, które widzę za oknem, zapachem zboża w powietrzu... Natomiast początek jesieni zawsze zapowiadają kwitnące wrzosy i dojrzewające brzoskwinie, a później to już z górki - złota polska jesień w wykonaniu wszystkiego co liściaste. 
Niniejszym chciałabym ogłosić, że żniwa skończone, a wrzosy kwitną, czyli chyba już "po ptokach" i trzeba wyciągać cieplejsze ciuchy ;)


Tak w tym roku wyglądają moje wrzosy, mają już dwa lata i stają się coraz piękniejsze :) uwielbiam obok nich przechodzić i trochę sobie popodziwiać przy okazji gratulując (znowu sobie) genialnego pomysłu jakim było ich zasadzenie ;D



O tym jak założyć takie wrzosowisko i jak o nie dbać (o kosztach też troszkę;) przeczytacie tutaj i tutaj.
Na zdjęciach poniżej możecie porównać sobie jak wyglądały w zeszłym roku z tym jak jest teraz. Niestety padł wrzos rosnący zaraz pod tują, najwyraźniej woda do niego nie docierała, a ja jakoś nie zauważyłam, że trzeba go podlać :/ do wymiany.


A tutaj moje wrzosy dwa lata temu.


 
 
 Niedzielę, przy odrobinie dobrej woli, można było nazwać ładną - mimo przelotnego deszczu było całkiem słonecznie, stąd kilka pstryknięć z ogródka ;)

 

Pannica Lena czasami jest wpuszczana do ogródka i zawsze jest z tego powodu bardzo zadowolona, tyle do niuchania! :)


 Jak widać głupie miny każdemu się zdarzają ;P


Była też okazja na spacerek :)

 


 Czekam teraz tylko, aż pojawią się w ogródku te olbrzymy :)


Tak było w niedzielę. Wczorajszy dzień to już zupeeeełnie inna bajka. Tak jak wspomniałam, sporo deszczu, zero słońca, a że ostatnio nastrój mam raczej średniawy, to taka pogoda już całkowicie mnie zniechęciła do czegokolwiek. Na szczęście mam kilka sprawdzonych sposobów na taką sytuację.
Po pierwsze: świeczki, czy to zapachowe, czy zwykłe, mają wesoło migotać i tworzyć przytulną atmosferę w środku, kiedy za oknem jest fee ;)
Maltretują ostatnio te dwie (przy czym różaną mogłabym wdychać non-stop;)



Kiedy świeczki i jakaś niewielka lampeczka na stoliku rozświetlają mój ulubiony kącik, dorzucam do tego wieeelki kubeł herbaty cytrusowej Liptona w moim ulubionym jesienno-zimowym kubku (zdjęcie z zeszłego roku, takich futer jeszcze nie noszę;).


A jeśli chce mi się chwilkę pokombinować, to przygotowuję sobie herbatę z pomarańczą i goździkiem :) Tu już sam wygląd poprawia człowiekowi humor :D (cały post znajdziecie tutaj)


Następnie, ponieważ było już chłodno, zaopatrzyłam się w grube skarpeciochy i ulubiony wymemłany sweter ;) Nie, nie, nie, tego nie pokażę! :P 
Jak już jest milusio i przytulnie, włączam sobie jakiś film w celu wybitnego poprawienia nastroju ;)
Wczoraj padło na "The Holiday". Eh, razem z "Listy do M" i "Love actually" to jeden z najpozytywniej działających na mnie filmów, taki ciepły i przyjemny :) No i wszystko dzieje się w czasie świąt :D (mhm, już o nich myślę;) A na dobitkę jeszcze Jude Law! ;)) Czego chcieć więcej??


 Skombinowałam sobie jeszcze ciacha i no cóż, raj na ziemi ;) 
Opisany powyżej modus operandi co roku często przewija się u mnie w sezonie jesienno-zimowym.
Teraz to już tylko czekać, aż znowu moja droga do pracy będzie wyglądać tak:


Przy okazji pokażę Wam kilka moich małych zakupów, które poprawiają mi humor za każdym razem jak na nie spojrzę :D Oczywiście znowu "niechcący" wpadłam na sklep, którego wcześniej nie znałam - mieli tam naprawdę różne różności i już oglądając półki szczerzyłam się jak głupia do sera ;D I jak to zwykle bywa napatoczyła się na to banda moich uczniów ;))
No dobra, to zobaczcie teraz co kupiłam :P
Przegenialne wąsy :D gumki do mazania!


Pinezki, zastanawiałam się miedzy kaczkami i wąsami :) Wzięłam wąsy, będą pasować do powyższych gumek (a elegancki wygląd mojej tablicy ze złotymi pinezkami w tym momencie diabli wzięli ;P)



Kusiły mnie jeszcze takie różne pierdółki, ale byłam dzielna, oparłam się pokusie (tym razem;)




Znalazłam takie etui na karty kredytowe itp. Mój portfel jest już wręcz absurdalnie nimi wypchany, więc coś takiego zdecydowanie mi się przyda :) Spodobała mi się różowa zebra i gładka czerwień, wybrałam bezpieczniejszy wariant. 


To jest dopiero hicior! :D Temperówka! Chyba wszyscy wiemy gdzie wkłada się ołówek ;))


Na koniec jeszcze super notesik panda :) taka niby-skóra. 


Notesik fajnie pasuje do mojego DIY etui na mp3 ;)

Wyobraźnie mnie poniosła :) Oto Don Huan Garcia Sanchez Martinez Panda.


Monsieur Piere Jaun Claude La Panda



Hmmm, Conchita?





Mam nadzieję, że nie tylko mnie to śmieszy :D jak to koleżanka zobaczyła to, że tak zacytuję "ja w brecht, ona w brecht i się brechtamy" ;P No po prostu za każdym razem! ;)) Eh, jestem taka niedojrzała ;P


Pokażę Wam jeszcze moją ostatnią zdobycz licytacyjną :) Przecudny pies, najwyraźniej hart, spory bo ponad 30cm, za niecałe 30zł z przesyłką :)



Marzy mi się coś podobnego i zbieram 'fanty':)


To tyle na dzisiaj ;)


Pozdrawiam!


6 komentarzy:

  1. Tak to prawda! Jesień już zbliża się wielkimi krokami ! :) U nas na wsi końcówka żniw właśnie :)

    Podzielam zamiłowanie do świąt, na szczęście znalazłam na wizażu dziewczynki, które podobnie jak ja wariują, naszym abecadłem jest właśnie "Love Actually" i "Holiday" (nie podzielam uwielbienia do "Listów do M" :().

    Piękny ogród! Mi przez remont okropnie zmarniał, w przyszłym roku planuję go ponownie odgruzować! :) Już swoją żałobę przeżyłam, teraz tylko pozostała siła do dalszego działania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wizażu? :D a można linka do grupy świątecznego wsparcia prosić? ;D przydałoby mi się bo w swoim szaleństwie jestem na razie sama :P
      Życzę udanej reanimacji ogrodu! ;)

      Usuń
  2. Piękne wrzosy, choć nieuchronnie wskazują na rychły wrzesień...Drobiazgi urocze, może i ja mogłabym mieć takie niezbyt poważne magnesiki - w pracy w końcu nie trzeba być poważnym, no nie zawsze...
    pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogrod piekny, ale najbardziej rozbawila mnie temperowka. W jakim sklepie sprzedają takie gadżety. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sklep się nazywa KIK ;) taka sieciówka ze wszystkim, ich logo to czerwony kwadrat z nazwą w środku. Dzięki za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie ;))

      Usuń
  4. Ogrod piekny, ale najbardziej rozbawila mnie temperowka. W jakim sklepie sprzedają takie gadżety. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger