lipca 15, 2014

Z życia skryby...



Ponad tydzień minął od ostatniego posta ;) Jakoś tak mi było nie po drodze, ciągle coś tam wyskakiwało do załatwienia, no i robiłam też kolejną sowę :) Tym razem dla chłopaka, którego nazywają Sowa :P Nawet wyszła mi jakaś taka bardziej męska ;)) krzaczaste brwi i broda :P
Ale w sumie najwięcej latania było z okazji kupienia samochodu, którego tak dłuuuugo szukałam :D I wygląda nawet na to, że wszystko z nim w porządku. W ogóle muszę Wam powiedzieć, że znaleźć teraz auto, które rzeczywiście jest "w stanie idealnym, bezwypadkowe" to istny cud, a te tabuny cwaniaków w komisach sprawy nie ułatwiają :P nie wyobrażacie sobie ile razy jechałam obejrzeć taki idealny samochód, a na miejscu okazywało się, że wymieniona przednia szyba/para drzwi/pół tyłu albo jeszcze coś innego. Eh, niesamowicie się cieszę, że mam to za sobą ;)) A jakby ktoś szukał uczciwego komisu w Poznaniu to mogę polecić, naprawdę porządni ludzie, a do tego jeszcze roczna gwarancja na wszelkie awarie auta :D


Koniec dygresyjki ;) Teraz do rzeczy. Może pamiętacie post, w którym pokazałam piękne pawie hodowane w Pszczewie, stamtąd przywiozłam sobie cudne pióro, chyba od jakiejś gęsi ;) Od razu stwierdziłam, że zrobię z niego prawdziwe pióro do pisania :D tzn. prawie prawdziwe, bo nie mam zamiaru bawić się z tuszem;)  
(Gdyby jednak ktoś chciał takie staroświeckie pióro sobie zrobić, to w internecie można znaleźć instrukcje jak ściąć końcówkę, żeby takim piórem móc pisać)
Ja natomiast poszłam na łatwiznę ;)



Znalazłam w jakimś długopisie cienki wkład i skróciłam, żeby wpasował się w pióro. A co do samego pióra, to odcięłam końcówkę i wydrążyłam wykałaczką, w sumie to pióro jest puste w środku, ale były tam jakieś farfocle :P takie suche jakby łuski. Okazało się też, że wkład wymaga zaklejenia czymś góry, tusz się wylewał :/ zdążył nawet pobrudzić wnętrze pióra (co na szczęście nie rzuca się w oczy;) Użyłam do tego super glue i dopiero kiedy wyschło, wsunęłam do środka piórka, pasowało idealnie, więc nie było potrzeby przyklejać wkładu na stałe, no i będę mogła w każdej chwili zmienić jakby co :)


Powiem Wam, że pisanie takim piórem to ogromna radocha :D Człowiek się czuje jak wielce ważny i możnowładny pan na włościach, ewentualnie jakiś skryba ;) Myślałam, że będzie niewygodnie i zostawię je raczej dla ozdoby biurka, ale pióro jest tak leciutkie, że w ogóle go nie czuć (można się ewentualnie niechcący połaskotać w nos:P)


 
 


Jestem teraz w trakcie poszukiwania jakiegoś ładnego kałamarza :) na allegro można znaleźć takie cuda, że głowa boli (głównie od ceny;)
Takie pióro w pięknym kałamarzu z grubego, szlifowanego szkła wyglądałoby przepięknie :)
Jednak na razie muszę zadowolić się takim najzwyklejszym ;)




Pozdrawiam serdecznie :)


2 komentarze:

  1. Piórko urokliwe, a ten najzwyklejszy kałamarz też ma w sobie sporo wdzięku.
    Pozdrawiam
    T.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu świetnie wygląda to pióra:) Życzę aby autko się dobrze sprawowało:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger