kwietnia 19, 2014

Jakieś tam postępy w ogrodzie są...;)




Większość soboty spędziłam na ogarnianiu od frontu;) czyli koszenie trawy, wyrywanie chwastów i inne "przyjemności", na szczęście w międzyczasie miałam okazję pochodzić między tymi wszystkimi kwiatkami, popodziwiać, powąchać, dotknąć... :)) Pewnie większość ogrodowych pasjonatów ma podobnie (no mam nadzieję, że to nie tylko ja, bo się jeszcze okaże, że jakaś dziwna jestem:P), ta ogromna radocha kiedy zasiana/zasadzona w zeszłym roku roślinka zaczyna kiełkować, ta duma i satysfakcja kiedy uda się coś absolutnie od zera i tyci ziarenka wyhodować do dorosłej rośliny :D tak sobie czasami stoję nad tym moim całym zielskiem jak taka dumna mama ;P Dzisiaj chciałam
pokazać Wam te moje zielone potomstwo, że się tak wyrażę ;))


Czy ktoś zna bardziej wiosennego kwiatka niż żonkile? Nic mi absolutnie do głowy nie przychodzi ;)) Zawsze kiedy obok nich przechodzę automatycznie się uśmiecham :D
Swoją drogą nie wiedziałam, że z jednej łodyżki może wyjść po kilka kwiatów, jakoś nigdy wcześniej czegoś takiego u żonkili nie zauważyłam ;)

 
Może niektórzy z Was pamiętają ten mój mały "projekcik" (ciekawe kiedy znudzi mi się wymyślanie tych moich "projekcików";), a mianowicie naturalizacja cebul o niebieskich kwiatach, taka mini łąka pod brzoskwinią. Jeszcze nie tak dawno pokazywałam zdjęcia z mnóstwem liści i kilkoma krokusami (takie samotne bidulki;)
Obecnie wreszcie zrobiło się niebiesko! :D No oczywiście wiele z tych cebulek to jeszcze maluchy, więc mają po jednym kwiatku, ale w przyszłym roku to dopiero się będzie działo :D 
Już teraz jestem zadowolona z efektu :) 

Zasadziłam taki zestaw (pomijając fioletowy czosnek)


Chciałam osiągnąć mniej więcej coś takiego (oczywiście inne cebulki)


Obecnie mam coś takiego:



Jakimś cudem zapodziały mi się tutaj dwa hiacynty i jeden tulipan :P no nic, przesadzi się po kwitnieniu :)


Dzisiaj zauważyłam, że na samym końcu tej mojej "łączki" jest mnóstwo szafirków, które dopiero rozkwitną :)


Szachownice też dodają uroku.


Teraz orliki :D Ależ jestem dumna! :P to pierwsze moje roślinki absolutnie od ziarenka ;)
17 maja 2013 wyglądały tak:


3 marca 2014 wyglądały tak:


A teraz... uwaga, uwaga.... wyglądają tak:


Półtora miesiąca i z kilku centymetrów urosły do 40cm! :D A najlepsze, że mają już łodyżki z pączkami, więc niedługo będą kwiaty ;)) nie mogę się doczekać :D


I jeszcze jeden mój "projekcik" :P jesienią zasadziłam za płotem tulipany. Z tej strony akurat są same pola i idealnie  te miejsce widać kiedy się obok domu przejeżdża. Kupiłam taki zestaw:


Teraz wygląda to tak:


i kilka zbliżeń ;)






Jeszcze a propos tulipanów, coś się wreszcie zaczęło dziać w donicach, pierwsze osobniki zaczęły kwitnąć :) szkoda tylko, że nie zgrały się trochę bardziej. 



Mam tu jeszcze zdjęcia robione z ukrycia ;) no z okna właściwie. Frodo i Lena prawie, że pozowali (a jak wiemy, "prawie" robi wielką różnicę;)



Lena to prawdziwy zapaśnik ;) zawsze zaczepia, a później i tak wygrywa - wielki kudłacz powalony na łopatki.

 

Muszę Wam też zdradzić, że Lena często nazywana jest "księżniczką" ;) wszystko robi z tak niesamowitą gracją, że czasami, aż mnie w kompleksy wpędza :P



Kiedyś, zanim zjawiły się te moje dwa stworki, w domu zawsze był jakiś kot. Teraz niestety to odpada - piesiury wciągnęły by go w całości. Na pocieszenie mamy za to stałego gościa, a właściwie nawet dwóch - w ogrodzie niedostępnym dla psów w najlepsze wylegują się dwa koty, rudzielec i czarno-biały.
Poniżej jeden z nich, bardzo zdziwiony, że ktoś mu śmie po ogródku chodzić ;)

 
 Na koniec jeszcze kilka zdjęć z serii "przy zachodzącym słońcu" :)
















Pozdrawiam serdecznie :))


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger