lutego 04, 2014

Herbatka na rozgrzewkę





Czujecie już wiosnę w powietrzu? :D Ja zdecydowanie tak ;) Latałam już dzisiaj w samym swetrze po ogrodzie robiąc zdjęcia, słoneczko świeciło rozkosznie, a ptaszki śpiewały :P od razu się człowiekowi humor poprawia po czymś takim ;)) Później stwierdziłam, że zasłużyłam sobie na herbatkę "na wypasie", a jeszcze później, że cyknę kilka zdjęć i pokażę Wam mój sposób na (jeszcze zimową) rozgrzewkę.


Jak na anglofila przystało, zaparzam porządną herbatę liściastą używając zaparzacza ;) (no chyba, że nie chce mi się bawić - wtedy cytrusowy lipton w torebkach;)


Moja ulubiona liściasta to jak na razie English Breakfast, czyli porządna czarna herbata :)


 Do herbaty dorzucam kilka goździków.



A po zaparzeniu wrzucam jeszcze plasterek...pomarańczy :D daje delikatny smak, nie tak bardzo wyrazisty jak cytryna.


Widzicie te promienie słońca? :D oby to był już koniec tej pseudo-zimy, nie mogę się już doczekać moich tulipanów, w jednym miejscu zasadziłam ponad setkę! :D Natomiast w innym odstrzeliłam mały eksperyment z naturalizacją cebul - na wiosnę powinno się pojawić mnóstwo niebieskich kwiatów :))




Na zdjęciach widać też jedyną pozostałość po świętach - gwiazda betlejemska o dziwo ma się świetnie, więc nadal stoi sobie w najlepsze ;) Sprzątanie całej reszty ozdób i dekoracji zajęło mi całą sobotę i jeszcze troszkę niedzieli ;P ale co tam, było warto!




Chciałam jeszcze przy okazji przedstawić mojego liska/wilka siedzącego w misce - przecena w Empiku (z 40zł na 20zł). Jakby co, były jeszcze takie, ale z wiewiórkami ;))



A na koniec cyknęłam jeszcze zdjęcia z panią Sową, tak tylko żeby pokazać jej wielkość.



Mała aktualizacja sytuacji z karmikami: nie ma ich :P zjadły wszystko, utrzymało się jedynie trochę smakołyków w pomarańczach ;) I właśnie tam dzieje się niezła przyczajka, żeby do nich się dostać. Spójrzcie na poniższe zdjęcie:


jeden wróbel je, drugi ukrywa się w gałęziach z niecnym zamiarem przejęcia pomarańczy, wyglądało to naprawdę przezabawnie, co chwilę wyskakiwał w innym miejscu, to na górze, to na dole, to znowu gdzieś z lewej, sprawdzając jakby tu "zajść" całą tę sytuację ;)) A ten jedzący żyje w błogiej nieświadomości :P
Żeby zażegnać spory kupię dzisiaj kolejną porcję ziaren i sypnę gościom :)

Na dzisiaj to tyle, polecam wypróbować herbatkę z pomarańczą :) 
Jutro natomiast post z kolejnym filcowym zwierzakiem! Wpadnijcie ;))


Pozdrawiam,


6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. nie żebym coś sugerowała, ale sowa jest na sprzedaż :P dzięki za odwiedziny ;))

      Usuń
  2. Sowa - rewelacja!!! Jest przepiękna!
    ...i te jej kolorki! Echhhhh........

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna słoneczna herbatka i do tego pachnąca goździkami i pomarańczą. Chyba pobiegnę zaraz sobie zaparzyć.To zdecydowanie koniec bozonarodzeniowego okresy (ja wczoraj przez pół dnia rozmotowywałam zewnętrzne oświetlenie).Ale gwiazda sobie może postac. W tym roku u mnie trochę padą ale dwa lata temu stałą do samej Wielkanocy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to Twoja to już rekord, u mnie nigdy tak długo się gwiazda nie utrzymała :)

      Usuń
  4. Naszła mnie ochota na herbatkę dzięki Tobie :) a sowa nie przestaje mnie zachwycać :) jutro przybędę podejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger