października 24, 2013

Stefan the Bear :)





Tak się ostatnio nie odzywałam z prostego powodu :P Znowu grzebałam ;)) Kupiłam sobie wełnę czesankową i igły do filcowania  i zaczęłam wielkie tworzenie ;) ehem.... Nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłam, więc najpierw obejrzałam sobie na youtube kilka instrukcji, poczytałam w necie no i stwierdziłam, że raczej dam radę ;) Jak to zwykle ze mną bywa, naoglądałam się za dużo pięknych cudeniek zrobionych tą techniką i nie mogłam się oprzeć coraz to nowym wizjom;)) 
 

Pierwsze spostrzeżenia są następujące: filcowanie jest jak na razie najbardziej relaksującą techniką jaką wypróbowywałam ;) Stefana robiłam jakieś trzy dni nie dlatego, że to jakieś strasznie trudne jest, ale dlatego, że po prostu przyjemnie było :P Tak sobie człowiek siedzi i wbija tę igłę w wełnę, można się nieźle odstresować ;)) Nie trzeba się też przejmować jeśli coś nie wyjdzie - coś jest za małe? żaden problem, dodać wełny; coś jest za duże? żaden problem, bardziej ubić wełnę. Łatwizna :)




Chociaż zdarzały mi się też sytuacje ewidentnie stresogenne :D Były one natury dwojakiej ;) Po pierwsze, jak się człowiek taką igłą dźgnie, to boli całkiem dosadnie i z relaksu nici!:P Po drugie, ze mnie Pudzian żaden, a te igły łamałam co chwilę, nawet nie jak zapałki tylko jak makaron prosto z paczki ;) Kupiłam sobie na początek trzy igły w różnych rozmiarach, przez weekend nie została mi żadna, więc dokupiłam 14 nowych :P Zdążyłam już złamać 4 ;)) Ale spokojnie, chyba się wprawiam (bo jeśli nie, to zbankrutuję przez jakieś głupie igły!;)




 
   


Bardzo się ze Stefanem polubiliśmy ;) Kiedy go skończyłam, pomyślałam, że przydałoby mu się jakieś wdzianko, jak na przystojnego kawalera przystało ;P


No to zrobiłam mu czapeczkę już na święta, a do tego szalik :)





 
-   
Planuję rozpoczęcie wykonywania bałwanków świątecznych tą techniką na skalę masową :P A nuż się sprzeda ;) (no i zbliża się charytatywny kiermasz świąteczny w pracy) Poza tym bardzo spodobały mi się te cudeńka (które, niniejszym oświadczam, spróbuję zrobić jeśli znajdę czas;)



przesłooooodki!!!! :D

Mój numer jeden na liście do zrobienia.

No dobra, to już nie mój level, ale śliczny jest ;)


A tak w ogóle, to misiem bawiłam się kiedy czekałam, aż stwardnieją te oto stworki:


Jutro zaczynam wielkie malowanie :D jupiiiiiii ;))
Jak widać nastój mam już ewidentnie zimowo-świąteczny, więc możecie się spodziewać coraz więcej tego typu ozdób na blogu niniejszym ;)


Pozdrawiam!:)


12 komentarzy:

  1. Genialny ten misiek :) i bardzo ciekawa technika

    OdpowiedzUsuń
  2. super misio a i trzymam kciuki na produkcję dalszych kochanych zwierzaczków buziaki ślę Maria

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki wielkie za miłe słowa ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Stefan spod twoich zdolnych rączek wyszedł fenomenalny... po brzusiu widać że na ciężką zimę przygotowany:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "po brzusiu widać że na ciężką zimę przygotowany", padłam i nie mogę wstać :D dzięki za odwiedziny i miłe słowa ;) (chociaż oszczędzę Stefanowi wzmianki o nadwadze;P)

      Usuń
  5. Zakochałam się po prostu, no cudowne, sama chciałabym tak umieć!

    I szablon śliczny.

    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki wielkie ;)) sama nie wiedziałam, że tak umiem zanim nie spróbowałam :P
      szablon też sama sobie wykombinowałam z różnych elementów z różnych stron ;)
      dzięki za odwiedziny i pozdrawiam!

      Usuń
  6. Fajny maskotki wyszły, misiu rewelacyjny, ciekawa technika, warto spróbować. Ciasteczka też wyglądają bardzo apetycznie. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nastrój iście świąteczny, czerwony szalik misia, zielona choinka, maskotki są cudne i ta poducha - smaczna - sama bym chciała taką, tym bardziej, że jestem ciasteczkowym potworkiem i herbatniki jutrzenki uwielbiam

    z serdecznymi pozdrowieniami, Ella

    OdpowiedzUsuń
  8. o rany!nie wiedzialam ze tak mozna:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger