sierpnia 22, 2013

Jak się uprę to po trupach :P




Napadł mnie kolejny głupi pomysł :P Na pinterest często pojawiają się pomysły z wykorzystaniem gwoździ i sznurka np. słowa czy inne obrazki, niektóre to prawdziwe dzieła sztuki :P niesamowicie skomplikowane, spójrzcie:




No i co? Oczywiście pomyślałam sobie: wow, ale fajne, też takie zrobię! (oj głupia ja :P)
Był to jeden z tych "projektów", które zaczęłam przeklinać po pierwszych dziesięciu minutach :P
Najpierw było łatwo: znalazłam deseczkę, która pasowała mi wielkością i zrobiłam tzw. stain (przebarwianie?), czyli maluje się drewno grubszą warstwą wybranej farby i zostawia na 15min., po tym czasie starłam farbę szmatką i uzyskałam fajny efekt starego drewna:


Ja sobie wymyśliłam piórko, z internetu wydrukowałam zdjęcie odpowiedniej wielkości, przykleiłam do deseczki i stwierdziłam, że łatwiej mi będzie z gwoździami jak sobie nawiercę dziurki. 


Not a good idea :P Kupione gwoździe okazały się za małe i wpadały po same główki w te dziurki :P




Nie bardzo chciało mi się znowu jechać 10km po inne gwoździe, wiec przygotowałam sobie inną deseczkę i zaczęłam...kooooszmar :P Miałam do zrobienia 110 dziur, najpierw wbijałam od razu te gwoździe, ale były tak tycie, że ciężko mi było jakoś sensownie je przytrzymać. Po godzinie miałam jakieś 10 :P Wtedy przyniosłam sobie duży gwóźdź, którym robiłam sobie takie "dziurki na rozruch" ;)) i dopiero w nie wbijałam gwoździe właściwe. To już szło trochę szybciej.


Całość szła strasznie mozolnie...i głośno ;) nie obyło się bez skarg od reszty domowników :P Kilka razy już rzucałam to wszystko w kąt, wkurzona, że mi nie wychodzi. Gwoździe się gięły, nie wbijały albo w inny sposób odmawiały współpracy. 
No ale ja już tak mam, że jak coś zaczynam to muszę skończyć ;) Tak więc po czterech dniach miałam wreszcie te durne gwoździe powbijane. Wtedy mogłam zacząć się bawić nitką. Wybrałam beżową, zawiązałam na gwoździu na samym dole i od niego szłam w górę.
Jakby tego wkurzania się było mało to jeszcze wszystkie zdjęcia, które robiłam w trakcie (a takie mi ładne wyszły:/) w tajemniczych okolicznościach zniknęły mi z dysku (#@#$%^!!!), więc to co widzicie to zdjęcia zrobione już po skończeniu. 


 
Po skończeniu stwierdziłam "no wreszcie" i schowałam, ale później moje piórko zaczęło mi się coraz bardziej podobać no i w końcu doszłam do wniosku, że było warto się trochę pomęczyć. Raz. I NIGDY więcej czegoś takiego! :P





  



 


Pozdrawiam, wymarnowana :)







post bierze udział w:


17 komentarzy:

  1. No, podziwiam za cierpliwość.
    A szczypkami albo pęsetką nie dało się ich przytrzymać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyginały się :P takie małe, że po prostu mocniejsze walnięcie i już "wyginam śmiało ciało" ;) przytrzymywałam je później pomiędzy wskazującym i środkowym palcem rozpłaszczonymi na desce, eh :))

      Usuń
  2. Ale efekt jest niesamowity! Warto bylo sie meczyc przez te 4 dni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D bardzo potrzebne mi teraz takie potwierdzenia, żeby wiedzieć, że całkiem jeszcze nie zwariowałam ;P

      Usuń
  3. świetne :) Pierwszy raz widzę coś takiego - też uważam, że warto się pomęczyć bo to jest rewelacyjne:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Beautiful work! It looks so cool. I'm hosting a Wall Decal giveaway that you should enter! http://homecomingmn.blogspot.com/2013/08/wall-decal-giveaway.html

    OdpowiedzUsuń
  5. that is so simple and gorgeous. great job.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. thank you sooo much :) and thanks for stopping by ;)

      Usuń
  6. Piękne! Takie lekkie, eteryczne.. To nie gwoździe, lecz błyszczące kropelki rosy! Czy tylko ja mam takie skojarzenie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D poetka ;) dziękuję za odwiedziny :))

      Usuń
  7. to musiało być straaaasznie pracochłonne,ale gratuluję efektu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pieknie,bardzo mi sie podobaja Twoje dzieła ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne ale nie jesteś sama jak ja coś pomyślę że zrobię to nie ma mocnych po trupach do celu.Chylę głowę za pomysły i wykonanie sa piękne.

    OdpowiedzUsuń
  10. doskonała historia :D deseczka z jakiego drewna była, żeby się nie męczyć na przyszłość?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bukowe! nigdy więcej tego drewna w takich robótkach... :P

      Usuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger