kwietnia 28, 2013

Się udało :) tulipany, truskawki, terrarium i zombi tuje



No i wreszcie, jednak się udało, moje jesienne starania podczas sadzenia tulipanów przyniosły jakieś efekty. Dzisiaj wreszcie miałam okazję ściąć aż 4 (taaa, robi wrażenie;) własne tulipany :) A nie lada to wyczyn przy dwóch dzikich potworach (czyt. psy) biegających po podwórzu gdzie im się żywnie podoba. Nieźle się nakombinowałam, żeby wydzielić kawałeczek ziemi, który nie zostanie stratowany.






Przy okazji urwałam jeszcze dwa narcyzy i kilka szafirków, no ślicznie po prostu :D






Żółte tulipany to odmiana Monte Carlo


z pięknie falowanymi brzegami płatków.



A ten to jeszcze niespodzianka :) nie zaznaczałam gdzie co sadzę, więc nie wiem, która to odmiana.


Ale z dużym prawdopodobieństwem przypuszczam, że to Blue Parrot





 

Tak więc plan pilotażowy się powiódł, co oznacza, że na jesień pojawi się u mnie dużo więcej tych śliczności :) Czekam jeszcze aż reszta się rozwinie, szczególnie ciekawa jestem jednego czarnego tulipana, którego zasadziłam :)


Krokusy też obrodziły ;) Któregoś dnia znalazłam w jednym z nich z lekka odurzonego bąka (żeby nie powiedzieć "naćpanego" :P), chyba pyłek uderzył mu do głowy, bo tak się niemrawo ruszał, że aż się zastanawiałam czy wszystko z nim ok (ale bez obaw, wytrzeźwiał i odleciał;)


A tutaj moje wrzosowisko w pigułce :))
Jak jeszcze było chłodno, a w nocy przymrozki, zredukowałam agrowłókninę i zostawiłam same gałęzie.


A jak zrobiło się całkiem ciepło, wrzosy wyszły na światło dzienne :) Wszystkie przeżyły bez problemu oprócz trzech, które okazały się być jednorocznymi :/ więc trzy sztuki do wymiany, resztę przycięłam poniżej zeschłych kwiatów. Już zaczynają się ładnie rozkrzewiać :)


Mogę też wreszcie zaprezentować moje truskaweczki zwisające :D Kupiłam doniczki, sadzonki i ziemia uniwersalna były przygotowane, więc samo sadzenie zajęło chwilę (no może jakieś pół godziny;)


Najpierw do dużej donicy włożyłam do góry dnem wysoką plastikową doniczkę, na której ustawiłam środkową terakotową donicę. Na dno dużej (dookoła plastikowej) wysypałam szyszki i duże kawałki kory, które będą służyć za drenaż. Na to ziemia uniwersalna (dzięki plastikowej donicy nie marnujemy tyle ziemi).  Później to samo zrobiłam ze środkową donicą. Włożyłam do niej do góry dnem plastikową, na której ustawiłam ostatnią terakotową, obsypałam ziemią i to wszystko :)
Dobrym pomysłem jest też ustawianie tych wszystkich doniczek na grubym kiju, tzn. tak jakby "nawlekałam" doniczki jedna na drugą przez ich dziury w dnie na kij. Dzięki temu nic się nie porozjeżdża na boki. Kawałek tego "stelażu" widać na samej górze wśród truskawek na poniższym zdjęciu.


Teraz tylko czekać na owoce :D Mniam;)


A wracając jeszcze na chwilę do tych moich psów alias diabły wcielone. Jesienią posadziłam trzy tuje, które miały zakryć kubeł na śmieci i inne nieładne widoczki. Niestety szanownym psom się to nie spodobało i nie dosyć, że pan Frodo z zegarową dokładnością zraszał je codziennie wiadomo czym, to jeszcze oba biegały między nimi tam i z powrotem (a wiadomo, że tuje są wrażliwe na takie ciągłe "ocieranie"). Wszystkie trzy drzewka były już w połowie czarne kiedy wreeeeszcie udało mi się wyczytać sposób na ich uratowanie. A mianowicie:


Folia spożywcza owinięta dookoła drzewek. Suche gałęzie obcięte do zdrowego, mocne podlanie i miejmy nadzieję, że odbiją :)  Wygląda to paskudnie, wiem:) ale lepsze to niż nic. Tym bardziej, że tej folii na pierwszy rzut oka nie widać.
A żeby zakończyć tego posta jakimiś ładniejszymi zdjęciami to tutaj co się dzieje w miejscach gdzie moje psy wstępu nie mają :)





A jakby ktoś się jeszcze zastanawiał nad założeniem terrarium z roślinami to proszę bardzo: założone w 1960r. i podlane w 1972, obecnie wygląda tak:

cały artykuł tutaj

Robi wrażenie :D




Pozdrawiam serdecznie i do następnego :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger