marca 18, 2013

Poduchy, poduszeczki...i trochę ględzenia




Heeelloooo ;) i jak tam mija ten pogodowo okropny dzień? :) Wiatr głowę urywa, a przecież pogodynki wszelakie zarzekały się, że od dzisiaj wiosna będzie w pełni. Taaa :I  Tracę już wiarę w te ich wróżby...
Ale nie o moim zrzędzeniu dzisiejszy post będzie :)  Tylko o poduszkach dużych i małych.
Od razu uprzedzę, że to nie moje pomysły (chociaż bardzo bym chciała;) korzystałam z instrukcji na stronie Confessions of a Plate Addict, którą gorąco polecam. Genialne pomysły na poduszki, które zerżnęłam bezwstydnie :P
Pierwsza do wglądu poduszka z królikiem. Super na Wielkanoc. Używając naprasowanek (allegro - 3zł/arkusz A4) wydrukowałam rysunek i napis i przy pomocy żelazka umieściłam na materiale (len, strasznie to dziadostwo drogie :/ w przyszłości po prostu wybiorę się do ikei i kupię białą poszewkę za 10zł, wyjdzie co najmniej 3 razy taniej na każdej poduszce:) 
Przy prasowanie pamiętajcie o: temperatura na max, no i przyciskamy przyciskamy i jeszcze raz przyciskamy żelazko porządnie. A zamiast minuty (wg. instrukcji) co najmniej 5-10. Dopiero wtedy efekt był idealny.





Paseczki po bokach namalowałam niezwymalnym mazakiem po prostu :) Wyklejałam sobie równe paski taśmą, malowałam, po czym odklejałam i przyklejałam w następnym miejscu.

 
Łatwizna prawda? :) Eeeee, no nie. Jako, że moją tradycją jest coś sknocić przy każdej okazji, to też tym razem tradycji tej nie zaniechałam.
No bo chyba coś tu jest nie tak na poniższym zdjęciu :P znowu moje roztrzepańskie roztrzepaństwo wzięło górę. Taka byłam dokładna i ostrożna w układaniu obu naprasowanek... żeby tylko równo było! No i tak się skupiłam, że nie zauważyłam, w którą stronę tekst jest obrócony :P


 Mimo, że napis po francusku, to jednak dałoby się błąd zauważyć :P


Ale nic to! Odcięłam królika i wykombinowałam z niego małą poduszeczkę. Muszę tylko paseczek dookoła pomalować bo jakiś taki łysy ten królik :)



Po traumie z powyższym futrzakiem, przy poniższej poduszce byłam już super hiper ostrożna :)
Kanarek siedzący na klatce obszyty dwoma wstążkami jest bardzo wiosenny :) Te kolory są po prostu cudowne :D Moja krawcowa miała trochę roboty z obszywaniem przy tej (bo szyć jeszcze nie potrafię, ale planuję się nauczyć :D no chyba, że policzyć moją karierę projektantki i producentki super modnych ciuchów dla barbie w dzieciństwie:P)


I przy okazji kolejna ciekawostka (którą pewnie i tak wszyscy bardzo dobrze znają) - nigdy nie dotykać wstążek żelazkiem. Ja zupełnie niechcący dotknęłam przy prasowaniu i kawałek żółtej się z lekka sfajczył:I cała ja :P  Pół biedy, że w mało widocznym miejscu ;)

 
 

Ostatnia poduszka bardziej nowoczesna. Grafitowy materiał z przyszytą maszyną do szycia naprasowaną na lnie.


Jeszcze coś co mi nie wyszło zbytnio :/ Miały być ozdobne lniane ściereczki, ale jakoś tak dziwnie wyglądają. Oczywiście muszę je wyprasować ;) ale chyba oddam do krawcowej, szew kontrastową nitką centymetr od brzegu dookoła ścierki wyglądałby chyba lepiej niż taki schowany. Jak myślicie? 



Tutaj zdjęcia pierwowzorów, z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że (oprócz sfajczonej poduszki i tekstu do góry nogami;) całkiem dobrze mi poszło :D



A jak już się pojawiłam, to chciałabym jeszcze polecić Wam pewien program.
Dla tych, którzy mają DOMO+ (np. na cyfrze plus) i lubią ogrodnictwo - Gardeners' World to "ziemia obiecana" wśród programów ;) Polskiego takiego nigdy nie było i pewnie nie będzie. Genialne porady i taka magiczna/kojąca wręcz atmosfera. Codziennie o 20.30 (chociaż dla chcącego nic trudnego, w internecie też się na pewno znajdzie;)
I tak co wieczór siadam z notesikiem i zapisuję co by tu jeszcze zasadzić :) No genialny program!


A jak już jesteśmy przy polecaniu (i niepolecaniu) to muszę się wypowiedzieć na temat naszych rodzimych magazynów wnętrzarskich. Powiem tylko "bida panie!". Historia następująca: zawsze czytam posty na green canoe, ostatnio zostałam tam zachęcona do kupienia MjakMieszkanie. No to idę do kiosku i całe szczęście, że najpierw przejrzałam, bo oprócz ślicznej okładki (na której pokazano piękne wnętrza z green canoe) i jednego artykułu na jej temat, nie było absolutnie nic ciekawego, mimo, że okładka obiecuje wielkanocne inspiracje i inne cuda niewidy :I no to pomyślałam sobie, że jak już się na gazetkę wnętrzarską nastawiłam, to wezmę coś grubszego/ciekawszego. 
Chwyciłam Cztery Kąty i nie mając już za dużo czasu poszłam do kasy. Jakże się zirytowałam kiedy później dokładnie ją przejrzałam (i nie czuję, że rymuję:P). Szkoda, że takie to wszystko ubogie, nieciekawe i szarobure. Prawdopodobnie moja opinia wzięła się z faktu, że ostatnio regularnie czytam angielskie Country Living, House and Garden i Period Living, które to zachwycają po prostu zdjęciami, aranżacjami i ogólnym wykonaniem. Nie wspominając już o stosunku jakość/"grubość"/cena ;) A może to ja nie mam szczęścia? Może znacie jakieś porządne czasopisma, które regularnie kupujecie? Bardzo chętnie zmienię zdanie :)


Pozdrawiam serdecznie i byle do wiosny ;)


8 komentarzy:

  1. poszalałaś kochana :) świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kłaniam się i w rączki całuję :* za pomysł na poduchę i ten blog mła:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję dziękuję dziękuję! ;) miłe słowa z radością przyjmuję i prawdopodobnie uczczę czekoladką :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Swietne te poduchy; ta z maszyna cudna;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A powiedz mi czy juz sprawdzilas, jak sie taki naprasowany zajac pierze? Czy to trwale, czy trzeba jakos specjalnie prac?
    Wyglada slicznie, ale chyba by mnie trafilo, gdyby nic nie zostalo po praniu.

    OdpowiedzUsuń
  6. według producenta takich naprasowanek:
    prać wywrócone na lewą stronę w temp. do 40stopni. Odwirowanie na najwolniejszych obrotach. Nie stosować środków wybielających i prania chemicznego. W czasie prasowania omijać rysunki wprasowane uprzednio.

    Więc nie powinno być problemu, zawsze dla pewności można wyprać ręcznie :) A co do prasowania to kombinowałam z prasowaniem w miejscach nadruków na lewej stronie materiału i też nic im się nie stało (tylko, że latałam tym żelazkiem szybciutko i delikatnie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo efektowne. Te hortensje wyszły Ci jak żywe, bardzo ładne kolory. Czy to jakiś specjalny papier/firma? Jestem w tym zupełnie zielona:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja kupiłam taki papier: http://allegro.pl/prasowanki-folex-na-jasne-tkaniny-naprasowanka-i3003187600.html
    nie miałam z nim żadnego problemu :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Speckled Fawn , Blogger